Kobiety sukcesu inspirują i podpowiadają

Katarzyna Dowbor, Dorota Stasikowska-Woźniak, Ewa Plucińska. Każda z innej bajki, ale każda z nich odniosła sukces. Dziś dzielą się doświadczeniami, by zachęcić inne kobiety do aktywności zawodowej.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kobiety sukcesu inspirują i podpowiadają

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

28 cze 2013 9:00


Zanim Ewa Plucińska na dobre 27 lat ugrzęzła w biznesie, marzyła o karierze gwiazdy filmowej. Jednak zamiast do szkoły aktorskiej, wyjechała z rodzinnego Torunia do Warszawy, by studiować prawo. I gdyby nie to, być może dziś nie byłaby jedną z najbardziej wpływowych Polek, odznaczoną oficerskim Orderem Odrodzenia Polski za wpływ na przemiany gospodarcze w Polsce.

I prawdopodobnie ktoś inny, a nie ona, wprowadziłby na polski rynek m.in. Coca Colę, Shella czy Forda, a także przeprowadził najważniejsze w kraju procesy prywatyzacyjne m.in. zakładów lotniczych czy huty stali. Prawdopodobnie nie kupiłaby również Stoczni Gdańskiej w upadłości. A swoją działalność zaczęła w garażu.

- Z bardzo prostego sposobu na życie zrobiłam duży biznes i to w branży, która była zdominowana przez mężczyzn - mówi Plucińska, założycielka i szefowa grupy firm doradczych EVIP.

Po studiach pracowała krótko w administracji państwowej, a później, będąc na urlopie macierzyńskim, pomagała znajomym, którzy po 1981 roku wyjechali za granicę.

- Wyjeżdżali, ale zostawiali bardzo dużo niezałatwionych spraw, którymi się zajmowałam. Zarządzałam ich majątkami, domami, kontami bankowymi. Z perspektywy czasu myślę, że to, co robiłam było rzadkością i że na tym zbudowałam sobie wielką sieć przyjaciół Polaków na świecie - opowiada Plucińska. - Dla jednego z afrykańskich plemion wartość i bogactwo mierzy się liczbą przyjaciół i gdyby się dobrze zastanowić - pieniądze bez przyjaciół nie są możliwe.

Na początku Plucińska pomagała znajomym zupełnie za darmo, ale obowiązków zaczęło przybywać, więc pomyślała o założeniu firmy.

- Myślałam, że będzie to biuro prawne, ale nie pozwalały na to przepisy. To były czasy, kiedy działalność gospodarczą mógł prowadzić fryzjer, krawiec, rzemieślnik, a z działalności intelektualnych można było prowadzić usługi biurowe. Więc zarejestrowałam swoją firmę jako biuro pisania podań - opowiada Ewa Plucińska. - A kiedy wymyśliłam jej nazwę: EVIP, pomyślałam, że może się uda i w przyszłości będę jeszcze obsługiwała VIP-ów?

I udało się - do garażu Ewy Plucińskiej ustawiały się kolejki, w których stali prezesi największych zagranicznych koncernów.

- Bywało tak, że spałam pod biurkiem, bo już nie opłacało mi się iść do domu. A w domu było troje dzieci - wspomina. - Potem ze zmęczenia klikałam nie ten klawisz co trzeba i wszystko szlag trafiał. Tragedia. Wtedy nie było jeszcze wykształconych sekretarek, szkół biznesowych.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA