Kamil Durczok oskarżony przez „Wprost” o molestowanie seksualne. TVN zawalił sprawę?

Według Artura Ragana, eksperta ds. rynku pracy z Work Express, cała sprawa z Kamilem Durczokiem powinna zostać załatwiona wewnątrz TVN-u, a nie w innych mediach.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kamil Durczok oskarżony przez „Wprost” o molestowanie seksualne. TVN zawalił sprawę?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc, Jolanta Miśków

24 lut 2015 23:20


Już po pierwszej publikacji tygodnika „Wprost”, dotyczącej molestowania i mobbingu w jednej ze stacji telewizyjnych, spekulowano, że chodzi o Kamila Durczoka, szefa „Faktów” TVN. Poniedziałkowa publikacja (z 23 lutego) to potwierdza.

W najnowszym numerze tygodnika rozwiano wszelkie wątpliwości – pojawiły się zeznania kolejnej ofiary (choć wciąż anonimowe), która twierdzi, że była molestowana przez Kamila Durczoka.

Była reasercherka telewizyjna opowiada o SMS-ach z niemoralnymi propozycjami składanymi pod jej adresem. „Mieliśmy wyjazd służbowy do Zakopanego, nocleg mieliśmy w jednym z hoteli. O trzeciej w nocy dostałam od Kamila Durczoka SMS-a: „Wpadniesz?”. Nie odpisałam” – czytamy w tygodniku „Wprost”.

Kobieta rozmawiała o krępujących sytuacjach z kolegami i koleżankami z redakcji, którzy ku jej zdziwieniu nie byli zaskoczeniu. Co więcej, mówili, że „tutaj to norma”. Gdy po imprezie firmowej reasercherka odmówiła wspólnego powrotu, zaczęło się piekło. – Od tego dnia zaczął się dla mnie koszmar. Nagle pojawiły się problemy w redakcji. Wszystko, co robiłam, było złe, klasyczny mobbing – opowiada.

Podziały w TVN-ie były, jednak jak twierdzą pracownicy, władze mogły o tym nie wiedzieć. – „Rysie" z TVN24 to głównie faceci. Ubrani normalnie, raczej na sportowo, jak większość dziennikarzy, którzy nie pokazują się na antenie. W „Faktach” jest inaczej. Po pierwsze, od czasu, kiedy przyszedł Durczok, prawie wszyscy researcherzy to dziewczyny. Przez jego zachowanie wytworzył się specyficzny dress code: obowiązkowe szpilki, spódniczki mini, krzykliwy makijaż. Takie dziewczyny były wyraźnie faworyzowane – opowiadają pracownicy TVN na łamach „Wprost”.

Zdaniem Artura Ragana, eksperta ds. rynku pracy z Work Express, cała ta sprawa powinna zostać załatwiona wewnątrz TVN-u, a nie w innych mediach.

– Jednak tam ewidentnie nie zadziałały podstawowe zasady zarządzania. Proszę spojrzeć na to tak – jeśli molestowana (prawdopodobnie) kobieta jest skłonna zrezygnować z pracy, a później opowiedzieć o całej sprawie tygodnikowi "Wprost" (wiedząc, że sprawa nabierze rozgłosu), to porównywalnej odwagi wymagałoby od niej zgłoszenie całej sprawy prosto do szefa TVN-u, Edwarda Miszczaka - mówi Artur Ragan. – Tak się jednak nie stało. Może dlatego, że te kobiety nie miały w firmie nikogo zaufanego, do kogo mogłyby się zwrócić z całą sprawą, wiedząc, że zostaną podjęte jakiekolwiek działania? - zastanawia się ekspert.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

6 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

telewidz 2015-03-20 13:43:32

Panie Kamilu, jest Pan niszczony ponieważ w wywiadzie z Bardzo Ważną Osobą upomniał się Pan o ludzkie prawa górników i całego Śląska. Chwilę "po", oskarżono Pana o moim zdaniem bzdurne molestowanie. Niech Pan dochodzi prawdy prawdą. Pozdrawiam. Trzymam za Pana kciuki.

Andrzej z Łodzi 2015-02-25 02:33:20

Cała "afera Durczoka" to istny w stylu polskim stek pomówień, niedopowiedzeń i informacji w myśl powiedzenia "jedna pani drugiej pani(...)" Tygodnik Wprost piórem dziennikarza kryminalisty - w sferze moralnej nie ma zatarcia kary więzienia - dla zwiększenia sprzedaży nakładu jest gotów napisać różne niesprawdzone brednie. Panie Kamilu to tylko w Polsce naszej wolnej ojczyźnie dziennikarz kryminalista może dokuczać bezkarnie Panu i na tym zarabiać pieniądze. Trzymam za Pana kciuki i myślę, że ludzie wreszcie zrozumieją, iż uśmiech w pracy do koleżanki to niekoniecznie musi być złe zachowanie.

wirecki 2015-02-25 01:16:01

Tego nawiedzonego kurdupla też powinni pogonić, bo nad TVN24 nikt nie panuje, poza entuzjastami tematów o wszelkich zboczeniach.

REKLAMA