Fuzje to egzamin dla menedżerów, czy rozumieją, „że w firmie najważniejsi są ludzie"

– Nawet najlepiej przygotowane połączenie firm może zakończyć się katastrofą, jeśli nie przewidzimy napięć, jakie mogą powstawać w zespołach po zderzeniu dwóch różnych kultur korporacyjnych. Moim zdaniem w tym zakresie żadne narzędzia nie pomogą, jeśli zabraknie zwykłej menadżerskiej empatii i bezpośredniej komunikacji – uważa Agnieszka Surmacka, prezes PKO Finat.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Fuzje to egzamin dla menedżerów, czy rozumieją, „że w firmie najważniejsi są ludzie"

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

26 kwi 2016 0:01


Mamy obecnie do czynienia z rynkiem pracownika. Czy państwo również odnotowują problemy z pozyskiwaniem pracowników? 

Agnieszka Surmacka, prezes PKO Finat: – Rodzaj świadczonych przez nas usług sprawia, że potrzebujemy wysokiej klasy specjalistów o bardzo ściśle określonych kwalifikacjach i doświadczeniu. Pozyskiwanie takich osób jest sporym wyzwaniem, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z tzw. „rynkiem pracownika” czy „rynkiem pracodawcy”.

Jeśli mamy do czynienia z rynkiem pracownika, na pewno jest trudniej. Jak państwo sobie radzicie?

– W mojej ocenie, dobrym rozwiązaniem w takich warunkach są rekrutacje oparte na rekomendacjach współpracowników. Takie podejście wymaga stworzenia odpowiedniego środowiska pracy, opartego na symbiozie, a nie na popularnym wciąż modelu kar i nagród. Pracownik, który czuje się związany z firmą i nie odczuwa zagrożeń dla ścieżki swojej kariery, potrafi pozyskać z rynku podobnych sobie, utalentowanych współpracowników. To oznacza dla organizacji redukcję nakładów ponoszonych na rekrutację, ale wpływa również pozytywnie na długość pozostawania nowego pracownika w zespole.

To dobre rozwiązanie, wymaga jednak czasu. Co zrobić, kiedy firma potrzebuje na szybko np. specjalistów IT, których deficyt odnotowywany jest już od dłuższego czasu?

– Zderzyliśmy się z tym problemem w momencie, w którym otrzymaliśmy zlecenie budowy internetowego sytemu do obsługi klientów funduszy inwestycyjnych dla naszego klienta. Przedsięwzięcie było ogromne, biorąc pod uwagę czas na przeprowadzenie całego projektu, skalę jego wdrożenia oraz oczekiwania funkcjonalne naszego partnera. System miał być dostępny w ponad tysiącu placówek, dla około 14 tys. pracowników dystrybutora. Stanęliśmy wtedy przed problemem zapewnienia wystarczających zasobów do zrealizowania projektu. W tamtej sytuacji można było albo przejść przez długi proces rekrutacji pracowników, albo skorzystać z oferty firmy świadczącej usługi outsourcingu kompetencji IT (popularnie zwanej „body leasingiem”). Właściwie, biorąc pod uwagę czas, nie było wyboru. Podjęliśmy decyzję o skorzystaniu z usług firmy specjalizującej się w wynajmowaniu specjalistów IT.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA