Firma bez szefów? W Polsce to raczej nie przejdzie

Zupełnie płaska struktura, brak menedżerów, zbędnej biurokracji i hierarchicznej drabiny, która bardziej dzieli niż łączy – Tony Hsieh, prezes Zappos planuje wydać 350 milionów dolarów, by do końca 2014 r. zlikwidować tradycyjne struktury w swojej firmie. Czy to ma sens?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Firma bez szefów? W Polsce to raczej nie przejdzie

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

10 mar 2014 0:16


Okazuje się, że firmy mogą całkiem dobrze działać bez kadry zarządzającej, a pracownicy wcale nie potrzebują szefa, który deleguje im zadania i pilnuje ich realizacji. Wszystko to mogą z powodzeniem robić sami, a przykładów, że można w taki sposób prowadzić biznes, nie brakuje.

Już w 1996 r. kiedy Gabe Newell i Mike Harrington założyli w Waszyngtonie firmę Valve (produkcja gier komputerowych), zdecydowali, że nie będą budować tradycyjnej struktury i firma obędzie się bez menedżerów. W efekcie trzystu pracowników zarządza sobą samodzielnie w grupach, które kształtują się niejako „naturalnie" na potrzeby realizowanych projektów, a hierarchia nie zabija ducha zespołu.

To oni decyzjami kolektywu przypisują sobie zadania, decydują o zmianach w zespole, np. wynikających z potrzeby zatrudnienia nowych osób czy o wysokości wynagrodzenia. Jeśli ktoś ma kogoś rozliczać z pracy - to najlepiej zrobią to sami między sobą, w końcu działają wspólnie i wiedzą, kto nawala, a kto daje z siebie wszystko.

Na bieżąco mogą zatem udoskonalać kulejące procesy bez konieczności zgłaszania problemów formalnym przełożonym, bo tych - nie ma. Podobno - jak pisał kiedyś „The Wall Street Journal" - pracownicy Valve mają nawet biurka na kółkach, by mogli swobodnie przemieszczać się po siedzibie firmy i formować w zespoły, których skład zmienia się w zależności od realizowanego zadania.

Inny amerykański producent - tym razem przetworów pomidorowych - Morning Star, również praktykuje zarządzanie bez hierarchicznej struktury. Cały sekret funkcjonowania firmy bez menedżerów polega na tym, że pracownicy samodzielnie planują swoją pracę. Np. w Morning Star, na początku roku każdy pracownik tworzy swój roczny plan działań, który konsultuje ze wszystkimi kooperantami. Kiedy zostanie ostatecznie ustalony - wciela go w życie, a jeśli coś idzie nie tak, dowie się o tym nie od szefa, ale od osób z którymi na co dzień współpracuje.

Podobne zasady stosowane są w niektórych zakładach General Electric Aviation, o rezygnację z kadry zarządzającej pokusił się też Evan Williams, współzałożyciel Twittera, a teraz decyduje się na nią Tony Hsieh, słynący już z niechęci do korporacyjnych struktur (m.in. dlatego zdecydował się po pięciu miesiącach pracy odejść z Oracle) i oryginalnego sposobu prowadzenia biznesu.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Dariusz Dobrzyniecki, Persona GLOBAL Polska 2016-09-28 16:30:55

W Polsce to również jest możliwe. I dotyczy to nie tylko małych, innowacyjnych firm. Transformację w tym kierunku podejmują nawet tradycyjnie hierarchiczne instytucje finansowe, niektóre z nich są nawet mocno zaawansowane w procesie budowania odpowiedzialności zespołów / samozarządzania. Wszystko zależy od szefa oraz ludzi jakich przyciąga i jakimi się otacza. Zgadam się z p. Jackiem Santorskim, że to przygoda dla dojrzałych menadżerów, których wbrew pozorom coraz częściej można w Polsce spotkać. To co blokuje to brak wiary w to, że to jest możliwe również na naszym gruncie. Dlatego zachęcam wszystkich do dzielenia się doświadczeniami i przykładami z rodzimego rynku.

REKLAMA