Filipiak i Siilasmaa: Rząd nie powinien dokładać do start-upów

• Rząd chce przeznaczyć ok. 3 mld zł na rozwój start-upów.
• Zdaniem Janusza Filipiaka, właściciela Comarchu te pieniądze mogłyby być skuteczniej wykorzystane przez małe firmy, które dzięki tym środkom mogłyby łatwiej rozwinąć się w średnie i duże przedsiębiorstwa.
• Podobnego zdania jest fiński miliarder Risto Siilasmaa. Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem byłyby obniżki podatków dla aniołów biznesu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Filipiak i Siilasmaa: Rząd nie powinien dokładać do start-upów

PODZIEL SIĘ


Autor: Money.pl/AT

20 cze 2016 12:22


Jeden z najbogatszych Polaków krytycznie ocenia rządowy pomysł Start in Poland. - Jestem bardzo sceptyczny jeśli chodzi o startupy - mówi w rozmowie z money.pl Janusz Filipiak, prezes Comarch. - Powinniśmy wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa. Biznesmenów, którzy włożyli mnóstwo ciężkiej pracy w rozkręcenie firm, już coś zrobili, mają wyniki i pokazali, że potrafią - przekonuje.

Rząd chce przeznaczyć ok. 3 mld zł na rozwój rozpoczynających działalność firm innowacyjnych. Zdaniem właściciela Comarchu te pieniądze mogłyby być skuteczniej wykorzystane przez małe firmy, które dzięki tym środkom mogłyby łatwiej rozwinąć się w średnie i duże przedsiębiorstwa.

- Startup to często młody człowiek, który ma marzenia. To jest oczywiście bardzo szlachetne, ale wszystko opiera się na kartce papieru i pomyśle, a tak naprawdę ciężka praca jeszcze przed nim - przekonuje w money.pl Filipiak.

Jak zapewnia, nigdy tego, co Comarch robił nawet na samym początku, nie można by było przyrównać do start-upu. - Budowaliśmy firmę na zleceniach i ciężkiej pracy. Zresztą u źródła sukcesu wielu małych i średnich podmiotów jest usługa lub produkt, a nie jakieś pieniądze, które na dzień dobry dostajemy, żeby wytworzyć coś, co nie powstaje w bezpośredniej interakcji z klientem - mówi Filipiak.

Czytaj też: W Polsce będzie największa platforma wsparcia start-upów

Prezes Comarch uważa, że trzeba w podejściu do innowacji wprowadzić znaczące zmiany. W jego ocenie zbyt dużo środków przeznacza się teraz bezpośrednio na uczelnie, które nie są w stanie komercjalizować swoich projektów. - To z definicji nie jest ich misja. Dużo więcej środków powinno zatem iść do przemysłu i do firm średnich i dużych. Te pieniądze i teraz tam trafiają, ale nie są właściwie wykorzystywane, bo wnioski oceniają profesorowie, którzy się na tym nie znają - konkluduje profesor Filipiak.

Czytaj też: Dariusz Żuk: Dla start-upów w Polsce to najlepszy czas

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Bobo 2016-06-20 15:25:28

Startup to nie dziesiąta pralnia w centrum handlowym ani piąta firma robiąca oprogramowanie na zamówienie, a właśnie takie firmy dostawały dotychczas dofinansowania bo ich pomysł to kopia czegoś co już istnieje więc współczynnik realizowalności był wysoki. Trudno żeby comarch działał jak startup skoro wszystko co robi to pochodna tego co kilkanaście lat wcześniej wymyślano na zachodzie. Startup to innowacyjny pomysł i wiedza zazwyczaj z dziedziny nowoczesnych technologii. Jeżeli młody uzdolniony człowiek nie zdobędzie wsparcia finansowego na tworzenie czegoś nowego to by zgromadzić kapitał idzie pracować do korporacji bo te chętnie uzdolnionych ludzi rekrutują. Najczęściej wtedy zostaje już w tej korporacji, a innowacja jest przekazana w ręce marketingowca lub projekt menadżera, którzy są dobrzy w organizacji pracy lub biciu piany przed klientem ale o innowacjach czy technologii nie mają zielonego pojęcia.