Emocje w biurze - wyzwanie dla menedżera

Złość, zazdrość, strach, ale i biurowa miłość. Nie da się oddzielić pracy od uczuć. Wyzwanie dla menedżera - przywrócić do pionu podwładnego, który dał się ponieść.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Emocje w biurze - wyzwanie dla menedżera

PODZIEL SIĘ


Autor: Wnp.pl (Mirosław Piątkowski)

wnp.pl

22 mar 2015 10:53


Przyjąć, zaakceptować, okazać, wyrazić, zmienić, opanować, powściągnąć, ukierunkować - to niektóre czasowniki, które możemy odnieść do emocji. Sugerują, że mamy nad nimi pełną kontrolę. Ale...A to ulegamy namiętności, a to dajemy się sparaliżować strachowi, a to zamieniamy się w kłębek nerwów. Ze szkodą dla zdrowia, reputacji, kariery, nie wspominając o międzyludzkich relacjach.

Pół biedy, jeśli odpowiadamy tylko za siebie. Gorzej, gdy z racji pełnionych funkcji kierowniczych powierzono nam pieczę nad innymi osobami. Wtedy nie wystarczy samemu wziąć się w garść. Musimy wówczas przede wszystkim zarządzać emocjami współpracowników.

Strach ma wielkie oczy

"Umiejętność pracy z ludźmi jest dobrem kupowanym podobnie jak kawa lub cukier, ale jestem gotów zapłacić za nie więcej niż za każde inne pod słońcem" - deklarował John Rockefeller.

Czytaj też: Menedżer nie cyborg i odczuwa emocje. Musi tylko nimi dobrze zarządzać

Prezes Petrolinvestu Bertrand Le Guern pod słowami amerykańskiego przedsiębiorcy podpisuje się obiema rękami. Jego zdaniem dobrzy przywódcy zasługują na sowitą nagrodę, bo istotą ich skuteczności jest zdolność wpływu na uczucia pracowników: pozytywne nastawienie, zapał, chęci. Emocje to delikatna materia. Jeden gwałtowny ruch, nieprzemyślane słowo i rwą się na strzępy.

- Wystarczy kilka porażek, by w sercach pracowników pojawiło się zniechęcenie. Budowana miesiącami motywacja zamienia się w opór. A kiedy spada morale, to i wyniki finansowe idą w dół - opowiada Le Guern.

W takich sytuacjach menedżerowie często straszą zwolnieniami lub bankructwem spółki. Ale ich czarne wizje, miast poderwać podwładnych do działania, mogą wyzwolić mechanizm samospełniającej się przepowiedni.

- Lider z prawdziwego zdarzenia wie, kiedy uderzyć pięścią w stół, a kiedy okazać zrozumienie. Gdy frustracja sięgnie zenitu, nie będzie utwierdzał pracowników w przekonaniu, że nic nie ma sensu. Raczej pokaże, że nie wszystko jeszcze stracone - twierdzi szef Petrolinvestu.

Cały artykuł znajdziesz tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA