Ekonomia dzielenia się szkodzi pracownikom?

Nie mamy obecnie do czynienia z typowym kapitalizmem; w wyniku rozwoju technologii cyfrowych, pozwalających na nowe formy komunikacji między ludźmi wkraczamy w coś znacznie gorszego - centralnie zarządzaną ekonomię dzielenia się - mówili eksperci w Berlinie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Ekonomia dzielenia się szkodzi pracownikom?

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

10 lut 2015 19:37


Eksperci podczas panelu w Berlinie odnieśli się do ewolucji, jaką przechodzi ekonomia, w ramach której pojawiła się nowa forma wymiany dóbr, czyli ekonomia dzielenia się (shared economy).

Ich zdaniem firmy takie jak Uber czy Airbnb, przeniosły logikę WEB 2.0 - dzielenia się treściami w internecie - do naszego świata, oferując pośrednictwo w kojarzeniu ze sobą ludzi chcących odpłatnie podzielić się swoją nieruchomością (Airbnb) czy samochodem (Uber). Badacze i artyści krytycznie oceniają ten trend, poddając w wątpliwość przede wszystkim strategie marketingowe firm z branży ekonomii dzielenia się, które ukrywają monopolistyczny aspekt ich działalności.

"Ludzie nie rozumieją, że Uber czy Air BnB to nie Wikipedia - przestrzeń, gdzie jednostki dobrowolnie i nieodpłatnie wymieniają się wiedzą. Start-upy te pośredniczą de facto w obrocie nieruchomościami, pieniędzmi i własnością. Są po prostu nowym wcieleniem firm logistycznych, które dostosowały się do realiów cyfrowego świata" - tłumaczy Trebor Scholz z nowojorskiej New School.

Eksperci wskazywali także na to, że alternatywne formy wymiany dóbr i kapitału pozostają obecnie poza państwową kontrolą, co może rodzić liczne nadużycia i praktyki monopolistyczne. Sukces Google'a czy Facebooka wskazuje na to, że w biznesie opartym na globalnej wymianie danych często jeden gracz przejmuje wszystko.

"Firmy takie jak Uber kierują się logiką outsourcingu - przenosząc na pracowników całe ryzyko i koszty pośrednie prowadzenia biznesu. Nie chroni ich więc prawo pracy, nie mogą także liczyć na gwarancję długoterminowego zatrudnienia. Już wkrótce może okazać się również, że zmonopolizują one całe segmenty rynku, niszcząc lokalną ekonomię - nie będzie już firm taksówkarskich - będziemy mieli do czynienia z globalnym Internet Explorerem ulic" - dodaje Scholz.

Pomimo obaw ekspertów co do długofalowego społecznego odziaływania firm spod znaku ekonomii dzielenia się, Uber i Air BnB wzbudzają obecnie ogromne zainteresowanie inwestorów. Pierwsza z firm została najwyżej wycenionym start-upem ubiegłego roku. W grudniu była warta 41 miliardów dolarów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.