EEC 2015: Spółki bez kobiet w zarządach powinny się wstydzić

– To wstyd, że kraje europejskie marnują potencjał kobiet, nie obsadzając ich na kluczowych stanowiskach – twierdzi Kamil Wyszkowski, krajowy przedstawiciel Global Compact Network Poland.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

EEC 2015: Spółki bez kobiet w zarządach powinny się wstydzić

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

28 kwi 2015 5:00


Malala Yousafzai, tegoroczna laureatka pokojowej nagrody Nobla, jest kobietą, którą chciano zastrzelić, bo chodziła do szkoły. W Indiach z kolei oblewanie kwasem kobiet, które chcą się edukować, jest czymś naturalnym. W Afganistanie jest jeszcze gorzej jeśli chodzi o edukację kobiet oraz ich dostęp do rynku pracy.

– To samo jest w części krajów afrykańskich, gdzie dyskryminacja ze względu na płeć przybiera wręcz wynaturzone formy. Jeśli kraje dobrobytu i kraje demokracji, które mają komfort pracy i sposobność, żeby odpowiednio uhonorować rolę kobiet w swoich gospodarkach tego nie robią, to mają problem – mówi Kamil Wyszkowski.

Brak kobiet może być niebezpieczny

Zdaniem Wyszkowskiego męska monokultura w biznesie, patrząc z perspektywy globalnej, prowadzi do niepokojących, symptomatycznych zjawisk, jak chociażby wyższe przyzwolenie na korupcję w krajach, gdzie mężczyźni faktycznie dominują.

– Jeżeli przyjrzymy się badaniom, to zobaczymy, że kraje UE, które mają niski udział kobiet w życiu publicznym, ale też w przestrzeni gospodarczej, to są kraje, które mają większy problem z korupcją. Dlatego trzeba tak budować zespoły, żeby były w nich zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Dopiero wtedy osiągniemy coś w rodzaju synergii płci, w której efektywność wzrasta na bardzo wielu płaszczyznach – przekonuje Wyszkowski.

Poza tym – jak podkreśla przedstawiciel Global Compact Network Poland – jeśli mielibyśmy efektywnie zawalczyć o konkurencyjność polskiej gospodarki, to powinniśmy zawalczyć o większy udział kobiet zwłaszcza w spółkach Skarbu Państwa, bo jest to coś na co inwestorzy międzynarodowi zwracają uwagę.

Reprezentacja kobiet w spółkach giełdowych

Tymczasem jak wynika z najnowszego badania Fundacji Liderek Biznesu przeprowadzonego wśród 901 spółek giełdowych, odsetek kobiet w zarządach wynosi 11,6 proc., a w radach nadzorczych 16,6 proc. Przy czym wśród prezesów jest tylko 6 proc. kobiet, a wśród przewodniczących rad nadzorczych – 10 proc.

– Od 2012 r. praktycznie nic się w tym zakresie nie zmienia – komentuje Katarzyna Twarowska, prezes Fundacji Liderek Biznesu. – A to wciąż mało. Aby mówić o wpływie różnorodności płciowej na sposób zarządzania firmą, w jej władzach powinno być minimum 30 proc. kobiet – dodaje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

2 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

D. 2015-04-30 10:20:15

Wprost przeciwnie, wielu bierze do zarządu kogoś słabszego, wystarczy że to koleś/znajomek/kumpel. Kompetencje schodzą tu na plan dalszy.

Przedsiębiorca 2015-04-29 16:00:27

Autor ww. hasła jest ekonomicznym debilem, urzędnikiem lub politykiem: Nikt rozsądny nie weźmie do zarządu kogoś słabszego tylko dlatego, że tak wypada.