Dłubanie przy aucie czy w ogródku to zajęcie idealne dla białych kołnierzyków

Jesteś menedżerem. Lubisz dłubać przy aucie, przesadzać krzaczki? Sam remontujesz dom? A co w tym dziwnego? Praca fizyczna pomaga rozwijać kreatywność.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Dłubanie przy aucie czy w ogródku to zajęcie idealne dla białych kołnierzyków

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl (Mirosław Piątkowski)

wnp.pl

24 mar 2014 9:16


Stworzył znaną markę kosmetyczną, która w nazwie ma jego nazwisko. Ale nie jest typem cichego laboranta. Ani korpoluda, który poza tabelkami excela nie widzi świata. Chętnie wyskakuje z krakowskiego biura. Choćby w rumuńskie Karpaty, które są mekką enduro. Uwielbia te kilkudniowe wypady. Im więcej potu i błota, tym lepiej. Motocross, trial, ryk silników - jego żywioł. Ucieczka?

- Raczej pasja, która pomaga naładować baterie, poczuć adrenalinę inną niż w sterylnym gabinecie - odpowiada Jacek Bielenda.

Garaż wiceprezesa firmy Bielenda Kosmetyki Naturalne i dyrektora zarządzającego Bielenda Professional robi wrażenie: trialowy motocykl Beta Evo 300, łagodna offroadówka KTM freeride 250 R, a także SuperMoto KTM 125 oraz duży, szybki sprzęt turystycz¬ny KTM 990 SMT. Drogie zabawki?

- Owszem. Traktuję je jednak jako inwestycję we własny rozwój - mówi biznesmen.

Praca i hobby wzajemnie się dopełniają. Jeden świat bez drugiego nie mógłby dla niego istnieć.

- Endorfiny, jakich dostarczają motocykle, wpływają pozytywnie na moje życie zawodowe. Najlepsze pomysły i rozwiązania przychodzą, kiedy choć na chwilę oderwę się od codzienności - wyjaśnia.

Podstawowe przeglądy Jacek Bielenda robi sam. Bardziej z konieczności niż z ochoty. Do większych napraw się nie pali... Kiedyś kupił motocykl Dniepr z wózkiem bocznym. Do remontu. Pozbył się go na kilka chwil przed ukończeniem prac.

Wśród tzw. białych kołnierzyków nie brak jednak ludzi, którzy lubią grzebać w bebechach samochodów, motorów i ubrudzić się smarem. Należy do nich Matthew B. Crawford, doktor filozofii politycznej, który prowadzi... warsztat motocyklowy. Przyznaje, że zajęcie to bywa frustrujące, ale nigdy nie jest irracjonalne. Jego zdaniem, zawody rzemieślnicze budują poczucie dumy z wykonanego zadania, czego nie da się powiedzieć o wszystkich umysłowych, korporacyjnych profesjach.

W swoich dwóch bestsellerach - "The Case for Working with Your Hands" i "Shop Class as Soulcraft" - Amerykanin wykazuje wyższość pracy własnych rąk nad tą, którą wykonujemy głową. Na czym owa wyższość polega? Przede wszystkim: na jasnych kryteriach oceny. "Jeśli szef ma jakieś zastrzeżenia do tego, jak stolarz wykonał swoją pracę, ten zawsze może mu powiedzieć: "To jest proste, wypoziomowane i doskonale kwadratowe - sam sprawdź!".

"Jednak gdy daną pracą nie rządzą tak konkretne standardy, nigdy nie można być pewnym, czy zadanie zostało dobrze wykonane. Wszystko jest kwestią interpretacji. Może upłynąć wiele czasu, zanim wywnioskuje się, co inni sądzą na twój temat" - klaruje w jednym z wywiadów dr Crawford.

A jednak - uświadamia - ważniejsze od pytania "Czy pracujesz manualnie", jest inne: "Czy twoje zajęcie wymaga od ciebie własnego osądu?"

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA