Co trzecia spółka giełdowa nie ma kobiet we władzach

Kobiety we władzach największych polskich spółek są obecne przede wszystkim w radach nadzorczych, w zarządach praktycznie ich nie ma.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Co trzecia spółka giełdowa nie ma kobiet we władzach

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

5 mar 2015 6:21


Średnia europejska na koniec 2014 roku wynosiła 20,2 proc., jeśli chodzi o liczbę kobiet w zarządach i radach nadzorczych spółek notowanych na giełdach. W Polsce jest to zaledwie 14,6 proc., co plasuje ją na 18. miejscu wśród państw Unii Europejskiej – wynika z raportu Fundacji Liderek Biznesu "Kobiety we władzach spółek giełdowych w Polsce. Dlaczego nie ma zmiany?".

Czytaj też: Kobieta-szef wciąż (nie)mile widziana w Polsce?

– Niestety wnioski, które wynikają z raportu, są raczej pesymistyczne. Udział kobiet we władzach spółek jest nie tylko niski, niższy niż unijna średnia, ale też od lat się nie zmienia. W zarządach wynosi około 12 proc., w radach nadzorczych 14-17 proc. Jeszcze bardziej pesymistyczne dane dotyczą szczebli najwyższych. Wśród prezesów kobiety stanowią w ostatnich latach jedynie 7-8 proc. – mówi prof. Małgorzata Fuszara, sekretarz stanu, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania.

Dlaczego tak mało kobiet ma udział we władzach firm? Poza ograniczeniami i trudnościami wynikającymi z obciążeń kobiet obowiązkami rodzinnymi i opiekuńczymi bardzo ważną rolę odgrywają stereotypy dotyczące ról społecznych kobiet i mężczyzn. Dotyczą one schematów przywództwa, psychiki kobiet, ich niechęci do rywalizacji, zajmowania wysokich stanowisk. Bywa też tak, że to kobiety same sobie utrudniają drogę na szczyt.

Niepokojące dane

Do 2013 roku liczba kobiet w zarządach spółek rosła, ale od 2013 roku nie zmienia się. Kobiety stanowią 11,6 proc. członków zarządów i 16,6 proc. członków rad nadzorczych – zarówno na rynku głównym, jak i na New Connect. Kobiet prezesów zarządów jest tylko 7 proc.

– Skąd wzrost w latach 2012-2013? Po pierwsze, zwiększył się udział kobiet w radach nadzorczych spółek córek firm włoskich, francuskich i hiszpańskich. W tych krajach obowiązuje parytet, więc musiała być zwiększona liczba kobiet w radach nadzorczych spółek w Polsce. Gdyby nie obowiązkowe kwoty we Francji, Włoszech i Hiszpanii sytuacja na polskiej giełdzie byłaby o wiele gorsza – ocenia Alicja Kornasiewicz, dyrektor zarządzająca Morgan Stanley.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA