Bunt "pokolenia 2 000 zł brutto” nie wziął się znikąd

Sprzeciw pokolenia „2 000 zł brutto” nie jest tylko kaprysem młodzieży - ma solidne podstawy. Państwo powinno wspierać nie tylko elitę, ale także pozostałą część społeczeństwa.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Bunt "pokolenia 2 000 zł brutto” nie wziął się znikąd

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

13 lis 2014 10:39


Na liście stu młodych liderów Europy Środkowo-Wschodniej przygotowanej przez "Respublicę" we współpracy z Visegrad Fund nie brakuje Polaków i Polek. Nie wszyscy jednak mogą być liderami i prezesami. A państwo powinno zapewnić szanse na rozwój nie tylko tym najwybitniejszym, ale i pozostałym. Niestety nie zawsze tak się dzieje - informuje „Gazeta Wyborcza".

Czytaj też: Twarde zderzenie z rzeczywistością. Młodzi mają zbyt wysokie wymagania płacowe

"Pokolenie 2 000 zł brutto” ma prawo do swych roszczeń, które nie wynikają z konfliktu pokoleniowego - spór ma raczej charakter klasowy. W porównaniu z pracownikami z Unii Europejskiej Polacy zarabiają mało. Ze swojej wypłaty ledwo co mogą opłacić czynsz, kupić bilet miesięczny i jedzenie.

Często pracują na umowach śmieciowych, które można wypowiedzieć z miesiąca na miesiąc. W takiej sytuacji nie są w stanie założyć rodziny - nie będą mogli wziąć macierzyńskiego czy macierzyńskiego ze względu na charakter umowy, a do żłobka ciężko się dostać - podaje "GW".

Czytaj też: Zrozumcie młodzi: każdy prezes również musiał odbębnić swoje

Tego problemu nie jest w stanie zlikwidować "pokolenie 2 000 zł brutto” samodzielnie. Państwo i społeczeństwo powinno ten problem potraktować poważnie, a nie jako kolejny kaprys młodych ludzi.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA