Bez wsparcia załogi nie da się przeprowadzić restrukturyzacji

Nie uda się przeprowadzić restrukturyzacji linii lotniczej bez wsparcia załogi, władz, czy lotnisk - powiedział prezes Austrian Airlines Jaan Albrecht. Jego zdaniem właściciel PLL LOT powinien pozwolić prezesowi na działania zapewniające stabilność spółki.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Bez wsparcia załogi nie da się przeprowadzić restrukturyzacji

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

18 gru 2013 9:02


Linia Austrian Airlines powstała w 1957 r. Od 2009 r. właścicielem jest niemiecka Lufthansa. Austriacki przewoźnik, podobnie jak PLL LOT, od kilku lat przynosi straty. Ostatni raz austriacka linia wypracowała zysk z działalności podstawowej w 2007 roku. Potem były tylko straty. W 2008 r. minus 66 mln euro, w 2009 r. minus 86 mln euro, w 2010 minus 65 mln euro, w 2011 r minus 59 mln euro, a w 2012 r. minus 206 mln euro.

"W 2012 r. wprowadziliśmy bardzo drastyczny program restrukturyzacji, który kosztował nas 220 mln euro. Chcemy ten rok zakończyć dwucyfrowym zyskiem operacyjnym w milionach euro" - powiedział Albrecht w Wiedniu.

Z powodu trudnej sytuacji finansowej LOT wystąpił o pomoc do właściciela, czyli Skarbu Państwa. W grudniu 2012 r. otrzymał 400 mln zł pierwszej transzy pomocy publicznej. Plan restrukturyzacji spółki, warunkowo zatwierdzony przez ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, analizuje obecnie Komisja Europejska. W dokumencie zapisano, że LOT może potrzebować dodatkowej pomocy publicznej w wysokości do 381 mln zł. Zgodnie z założeniami dokumentu, LOT ma uzyskać trwałą rentowność od 2015 roku.

Prezes polskiego przewoźnika Sebastian Mikosz w ubiegłym tygodniu poinformował, że spółka planuje zakończyć ten rok stratą w wysokości ok. 20 mln zł. W planie restrukturyzacji zakładano 142 mln zł strat. W dokumencie zapisano, że w 2014 r. LOT uzyska 71 mln zł zysku na działalności podstawowej.

Jak wyjaśnił szef Austrian Airlines, program restrukturyzacji zakładał przeniesienie do swojej spółki, czyli regionalnych linii lotniczych Tyrolean Airways, połączeń lotniczych, samolotów oraz ok. 1,9 tys. pracowników.

"Musieliśmy dokonać diametralnych zmian w strukturze kosztów. W ciągu roku renegocjowaliśmy umowy z każdym: z załogą, lotniskiem w Wiedniu, kontrolerami. Wypowiedzieliśmy układ zbiorowy, zawarliśmy nowe formy zatrudnienia z pilotami i stewardesami. Około 300 osób odeszło z firmy. A rada pracowników poskarżyła się do sądu" - powiedział. Dodał, że w ramach restrukturyzacji zostały skasowane niektóre niedochodowe połączenia, zmieniono też flotę, pozbywając się np. B737.
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA