Żeby się odnaleźć na rynku pracy, trzeba nadążać, i to biegusiem

- Zmieniają się technologie, a zatem zmieniają się też media. Można tkwić na starych pozycjach i poddać się likwidacji lub zostać medialną dorożką kolejnych lat - mówi Grzegorz Hajdarowicz.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Żeby się odnaleźć na rynku pracy, trzeba nadążać, i to biegusiem

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

17 maj 2013 9:00


Podczas dyskusji na Europejskim Kongresie Gospodarczym wspominał pan, że miał kiedyś wspólnika, ale taka relacja nie bardzo panu odpowiadała. Jaki jest zatem pański styl zarządzania?

Grzegorz Hajdarowicz, prezes Grupy Gremi Media: W biznesie jest jak na statku. Kapitan musi być jeden i podejmować decyzje, czy płynąć w lewo, czy w prawo. A jak jest trzeźwy i nie używa używek, to nie powinien wylądować na mieliźnie.

W biznesie mam ciężką, twardą rękę. To znaczy, że sam dokonuję analiz. Mam własne wyobrażenie o tym, jak pewne rzeczy powinny wyglądać. Mam też duże doświadczenie, bo biznes taki oficjalny prowadzę już 21 lat. Jak do tego doliczyć jeszcze parę lat prowadzenia biznesu w tzw. opozycji w latach osiemdziesiątych, to będzie już łącznie chyba z trzydzieści. Oprócz tego mam dość dobrą wiedzę na temat otaczającej nas rzeczywistości.

Tak naprawdę wolę sam na koniec podejmować strategiczne decyzje, szczególnie jeśli szefuję dużej organizacji. Zarządzanie to praca z ludźmi, nierzadko trudna. Nawet jeśli oni chcieliby podejmować ważne decyzje, to często są do tego nieprzygotowani, a czasem, podejmując je, myślą o sobie, a nie o biznesie. Dlatego wolę trzymać rękę na pulsie.

Kiedy przejął pan Presspublicę doszło do dużych zmian kadrowych. Wiele osób straciło pracę, w tym redaktorzy naczelni dwóch tytułów. Dlaczego do tego doszło?

Oczekiwałem większej otwartości na tworzenie nowej rzeczywistości. Rozsądku i umiejętności analizy tego, gdzie jesteśmy teraz, a gdzie oni byli wczoraj. Powiedzmy, że możemy żyć historią, możemy żyć w ułudzie - tyle tylko, że to niczemu nie służy. Trzeba zauważyć, że świat się zmienia. Zmieniają się technologie, a zatem zmieniają się też media.

Można tkwić na starych pozycjach i poddać się likwidacji lub zostać medialną dorożką kolejnych lat. I z tym było słabo. Okazało się, że ludzie są nieprzygotowani, zapatrzeni w siebie, traktujący świat tak, jakby poza Warszawą niczego nie było. Ci ludzie w ogóle nie byli otwarci na zmiany. Myśleli tak: „skoro tyle lat było dobrze, to dlaczego teraz przyszedł ktoś, kto to zmienia?".

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.