Za dziesięć lat szkolenia będą wyglądały zupełnie inaczej, ale najpierw konsolidacja rynku

– Grupa Training&Consulting dołącza do zespołu House of Skills bez konieczności restrukturyzacji, czyli zwolnień pracowników. Pewnej zmianie ulega struktura zarządzania naszą firmą – mówi Aleksander Drzewiecki, prezes House of Skills.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Za dziesięć lat szkolenia będą wyglądały zupełnie inaczej, ale najpierw konsolidacja rynku

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

17 lut 2014 6:35


House of Skills przejął grupę Training&Consulting. Czy może pan zdradzić więcej szczegółów tej fuzji?

Aleksander Drzewiecki, prezes House of Skills: Cały majątek Grupy Training&Consulting, czyli prawa autorskie, różnego rodzaju know-how, umowy z klientami, kontrahentami, majątek trwały i wszystkie umowy pracownicze stały się integralną częścią House of Skills, więc od strony formalno-prawnej spółka GT&C przestała istnieć, a od strony komunikacji z rynkiem i brandu, firma będzie funkcjonować w ramach marki House of Skills.

Jak wpłynie to na strukturę zatrudnienia w House of Skills?

- Obszar merytoryczny, którym dotąd przez zajmował się GT&C, jest komplementarny do tego, co do tej pory robiliśmy, w związku z tym, łączymy się tak, że zespół GT&C dołącza do zespołu House of Skills bez konieczności restrukturyzacji, czyli zwolnień pracowników.

Pewnej zmianie ulega struktura zarządzania naszą firmą. W związku z fuzją stworzyliśmy nowy obszar merytoryczny - negocjacje i porozumienia. Chociaż negocjacje mogą nasuwać skojarzenie stricte handlowe, jest to obszar o wiele szerszy, bo dotyczy różnych sytuacji: konfliktów, negocjacji menedżerskich, połączeń firm, wsparcia w stworzeniu i wdrożeni u polityki negocjacyjnej przedsiębiorstwa. Tych zagadnień jest wiele, stąd też obszar ten jest wydzielony i stanowi element naszej oferty. Jest też wydzielony strukturalnie.

Tym obszarem, wewnątrz naszej firmy, zarządza Ewa Kastory, dotychczasowy prezes GT&C, która jest teraz na stanowisku senior partnera. Więc to są w zasadzie jedyne zmiany strukturalne, innych, bardziej rewolucyjnych nie ma.

Ile kosztowała ta transakcja?

- Niestety nie mogę tego zdradzić. Jest to informacja poufna. Jestem zobowiązany umową do dochowania tajemnicy.

Zespoły pracują już razem, w tej samej lokalizacji?

- Na razie nie.17 marca przenosimy się do nowego, wspólnego biura. I to nie będzie ani biuro House of Skills, ani GT&C, lecz zupełnie nowa lokalizacja. Będzie to również zmiana przestrzeni pracy.

Nasza przeprowadzka zbiegła się w czasie z fuzją z GT&C, więc to bardzo korzystny zbieg okoliczności, ponieważ połączenie sił będzie wyglądało całkiem inaczej. To będzie wspólny start w nowym miejscu, co pewnie dla wszystkich będzie łatwiejsze. Nie będzie tak, że do zespołu House of Skills dołączy nowy zespół i z dnia na dzień w biurze pojawią się nowi ludzie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

business-everywhere.pl Andrzej Koszyk 2015-10-22 13:43:01

nie przekonuje mnie ta "wizja" przyszłych szkoleń. Jeśli czegoś dotyczy - to tylko uatrakcyjnienia samego produktu szkoleniowego ...dla znudzonych handlowców, menedżerów i szefów HR ...którzy patrząc na programy ...w duchu myślą ..."to już było...to było ...to ...też ......co by tu jeszcze"? A wszystko dlatego, że na rynku utrwaliło się przekonanie, że szkolenia maja być "fajne" ...ma być fan ...i zabawa wieczorna ... Odpowiedzialność za "udane szkolenie" przerzuca się na trenera - bo jak uczestnicy niezadowoleni - to znaczy, że "trener nie poradził sobie z grupą" ...tymczasem grupa może być "jaka chce": kapryśna, arogancka, olewająca lub zajęta czymś innym .... Jeśli trener nie ukryje zdania o uczestnikach - dostanie ripostę w postaci złych ankiet po-szkoleniowych a to z kolei stanowi podstawę dla Firmy by nie zapłacić za szkolenie. I tak oto szkolenia - jako merytoryczną - wymagającą rozwoju instytucje - zamieniono na pełniącą formę ni to edukacyjnej ni to zabawy - grę do kotleta. Przeniesiono myślenie rodem z marketu , jarmarku lub koncertu rockowego - "ja płacę ja wymagam ...a Wy mnie bawcie ...w zabawę nazywana szkoleniem" Ciekawe, że wyższe uczelnie nie poszły tą drogą: na studiach musisz zaliczyć kolokwium być obecny na zajęciach i zdać egzamin - lub ...wylatujesz ...Nie potrzebujemy nowych form "grania do kotleta" - potrzebujemy odpowiedzialnych zleceniodawców i uczestników . Nie jestem przeciwny uatrakcyjnianiu szkoleń ...jednak problem "niskich kompetencji"- po-szkoleniowych leży w braku odpowiedzialności (zleceniodawców) i odwagi zleceniobiorców do pełnienia swoich ról: dbającego o swój rozwój adepta i odpowiedzialnego za merytoryczną wartość usługi trenera. Moim zdaniem 60 % szkoleń - jeśli nie 80% to "gra w szkolenie" ...gra udawana przez obie strony ...jedni udają dla kasy drudzy dla pretekstu zwiększania wymagań od pracowników. To myślenie produktowe a nie doradczo - konsultingowe.... mamy dzisiaj na rynku HIPERMARKET SZKOLENIOWY I ZNUDZONYCH KLIENTÓW