W Stanach Zjednoczonych większość rekruterów korzysta z Twittera

– W Polsce Twitter jest na etapie ciągłego wzrostu i myślę, że w niedługim czasie również u nas rekruterzy i firmy zaczną wykorzystywać go do znajdowania talentów – mówi Bartosz Struzik, dyrektor generalny Monster Polska.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

W Stanach Zjednoczonych większość rekruterów korzysta z Twittera

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

3 kwi 2015 5:04


Jak w ostatnich latach zmieniły się procesy rekrutacyjne w Polsce?

Bartosz Struzik, dyrektor zarządzający Monster Polska: – Część z nas może nawet nie pamiętać czasów cotygodniowych ogłoszeń prasowych, bo te wyparte zostały publikacjami w internecie. Obecnie obserwujemy zwiększanie roli mediów społecznościowych w rekrutacji dzięki rozwojowi employer brandingu, a także technologii mobilnej. Coraz częściej wykorzystywane są też nowe narzędzia, np. wideokonferencje, które nie tylko skracają czas procesu rekrutacyjnego, ale też pozwalają zdobyć dodatkowe informacje o kandydacie i ocenić jego kompetencje.

Czego możemy się dowiedzieć o kandydacie podczas wideokonferencji, czego nie moglibyśmy się dowiedzieć podczas tradycyjnej rozmowy rekrutacyjnej?

– Dla rekruterów to szansa sprawdzenia kandydata w nietypowej sytuacji. Obserwując nasze zachowanie przed kamerą, pracodawca może ocenić chociażby to, jak radzimy sobie ze stresem. Firmy sięgają również po inne narzędzia, które mają pomóc lepiej ocenić kandydata. Przeprowadzają assessment center albo proszą o przygotowanie prezentacji czy opracowanie konkretnego przypadku biznesowego w celu potwierdzenia umiejętności i zdobytego doświadczenia.

Choć nie ma jednego obowiązującego scenariusza assessment center, bo każda firma stosuje różnego rodzaju zadania, wśród nich są na przykład tzw. ćwiczenia symultaniczne. Polegają na tym, że jeden z kandydatów wciela się w konkretną rolę, np. klienta bądź przełożonego, i odgrywa określone scenki sprawdzające jego umiejętności miękkie, np. negocjacje, zdolności wywierania wpływu, sprzedaży itp. Zatrudnienie nowej osoby to spora inwestycja ze strony pracodawcy, dlatego chce on się upewnić, że inwestuje w odpowiedniego człowieka.

Wspomniał pan, że rekrutacja przenosi się również do mediów społecznościowych. Wydaje mi się jednak, że pracodawcy nie od wczoraj są w nich aktywni, chociażby na Facebooku.

– Facebook jest doskonałym miejscem do budowania employer brandingu – tam można pozwolić sobie na więcej luzu, na odrobinę zabawy. To miejsce, gdzie nasi znajomi i my sami dostarczamy ciekawe treści, ale częściej związane z naszymi prywatnymi zainteresowaniami niż z życiem zawodowym. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o pozyskiwanie kandydatów, to o wiele większe możliwości daje nam Twitter.

Dlaczego?

– Na Twitterze mamy do czynienia z osobami, które są aktywne zawodowo i poszukują konkretnych treści – często związanych właśnie z tym, czym się zajmują na co dzień w swojej pracy. Poza tym przewagą Twittera nad Facebookiem jest to, że wszystkie treści pozostają jawne. Nie ma obawy, że ktoś cokolwiek przed nami ukrywa czy celowo eksponuje. W przypadku Facebooka nawet my sami nie mamy pewności, czy widzimy wszystko, czy tylko część tego, co dana osoba komunikuje w sieci.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.