Social media w Polsce mało przydatne w rekrutacji

- W Stanach Zjednoczonych 60-70 proc. wszystkich pracowników przedsiębiorstw ma swój profil na LinkedIn. W Polsce jest to ok. 13 proc. - mówi Piotr J. Langer, HR Business Partner w UniCredit.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Social media w Polsce mało przydatne w rekrutacji

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

24 lut 2014 7:55


Czy social media są użyteczne w tworzeniu wizerunku pracodawcy i prowadzeniu rekrutacji?

Piotr J. Langer, HR Business Partner w UniCredit: - Zdecydowanie warto budować wizerunek w sieci, ale należy pamiętać o tym, że nie może to być pierwszorzędny kanał komunikacji. Robiliśmy badania w naszej firmie przy okazji różnych rekrutacji i pytaliśmy kandydatów np. o to, czy warto być na Facebooku, czy warto działać w social media.

Odpowiedzi od najmłodszych osób były najbardziej porażające. „Warto, ale nie traktując tego kanału jako fundamentu budowania komunikacji, ponieważ my korzystamy z Facebooka tak, jak wy korzystacie z telefonów komórkowych" - odpowiadali.

Oznacza to, że młody człowiek nie zwróci na nas uwagi w takim portalu, jeśli wcześniej nas nie pozna. Tak samo jak my nie będziemy mieli w swoim telefonie numeru do osoby, której w ogóle nie znamy albo nie wiemy, o czym w ogóle moglibyśmy z nią rozmawiać. Wbrew pozorom portale społecznościowe wcale nie są platformą, przez którą firma powinna zaczynać komunikację z młodym człowiekiem. Owszem, social media mogą pomóc zbudować pewną relację firmie z młodymi, ale najpierw muszą dać się poznać w inny sposób.

Czyli to jest trochę tak, że zanim social media zaczną służyć pracodawcy, ten będzie musiał stać się swego rodzaju znajomym młodej osoby na Facebooku?

- Dokładnie tak. I tutaj czyha też pewne niebezpieczeństwo. Media społecznościowe mają to do siebie, że coraz bardziej nas obnażają. Również firmy, rekruterów i HR-owców. Z własnego doświadczenie wiem, że to mocno przesuwa granicę w relacjach rekruter - kandydat. Zdarza się, że osoby, z którymi przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne, zanim przyjdą na spotkanie, lustrują mnie na Facebooku, LinkedIn, GoldenLine czy innych portalach, na których mam swój profil i swoją wiedzę na mój temat próbują wykorzystać podczas spotkania.

Często kandydaci schodzą na tematy prywatne i próbują budować relacje, przekraczając granice smaku, mówiąc np. ja też lubię kosza, może pójdziemy pograć? Odpowiadam może i owszem, ale nie taki jest cel naszej rozmowy. Także tutaj firmy i ich pracownicy muszą być ostrożni, co publikują w sieci.

Ale mówi pan, że Facebook nie jest tym pierwszym kanałem komunikacyjnym.

- Na pewno jeszcze nie w Polsce i nie w Europie Środkowo-Wschodniej. Jeśli popatrzymy na Stany Zjednoczone, Kanadę, Irlandię, Anglię - tam już to funkcjonuje bardzo mocno. Dla porównania - w Stanach Zjednoczonych 60-70 proc. wszystkich pracowników pracujących w przedsiębiorstwach ma swój profil na LinkedIn, w Polsce jest to ok. 13 proc.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

kasia 2014-03-07 13:48:11

"dobre osoby, które są faktycznie świetnymi fachowcami, nigdy się nie będą jakoś specjalnie promowały. One doskonale wiedzą, czym się wyróżniają i jakie są ich kompetencje, więc nie mają takiej potrzeby" - w tym jest sporo prawdy. Sama znam osoby, które są w moich kontaktach na LinkedIn, znam je bo z nimi pracowałam. Mnóstwo rekomendacji robiących ogromne wrażenie na osobach obcych. Natomiast ja jak je czytam, to się śmieję - pracowałam z niektórymi osobami i na pewno nie poleciłabym ich pracodawcy. Kultura Linked Inowa rekomendacji dział bowiem: wysyłam prosbe o rekomendację, a ponieważ nie powinno sie tego odmawiać, rekomendacja jest wystawian - oczywiście pozytywna. Natomiast osoby, które poleciłabym bez zawahania - nie mają ich wogóle lub mają ich niewiele. Mam więc wrażenie, że dziala tu zasada odwrotnej porporcji - im mnie tym lepiej. Nie zapominajcie o tym rekrutezry i pracodawcy.

REKLAMA