Smulewicz, Grant Thornton: Jawność wynagrodzeń się nie opłaca?

- Fakt, że nie ma jawności wynagrodzeń powoduje, że jeżeli pracownik za nisko się wyceni, będzie mniej zarabiał – twierdzi Monika Smulewicz, dyrektor zarządzająca w Grant Thornton.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Smulewicz, Grant Thornton: Jawność wynagrodzeń się nie opłaca?

PODZIEL SIĘ


Autor: Bartosz Dyląg

7 sty 2015 6:42


Pracodawcy nie chcą podawać kwot wynagrodzenia w ogłoszeniach o pracę, a jawność wynagrodzeń w polskich firmach to wciąż trudny temat. Co pani o tym sądzi?

Monika Smulewicz, dyrektor zarządzająca w Grant Thornton: Rzeczywiście, jako pracodawcy, bardzo dbamy o zachowanie poufności wynagrodzeń. Są plusy i minusy takiego rozwiązania. Dopóki mentalność pracowników i pracodawców się nie zmieni oraz nie dojdzie do pewnego wyrównania wynagrodzeń, ujawnianie płac mogłoby być jedynie frustrujące i demotywujące.

W wielu wypadkach trudno byłoby szeregowemu pracownikowi pogodzić się z wynagrodzeniami menadżera czy członka zarządu. Moim zdaniem nie jesteśmy wystarczająco dojrzali na pełną otwartość w kwestiach wynagrodzeń. To w Polsce ciągle zbyt cenna informacja.

Czytaj też: Pensje bez tajemnic, czyli plusy jawności wynagrodzeń w firmie

Z drugiej strony fakt, że nie ma jawności wynagrodzeń powoduje, że jeżeli pracownik za nisko się wyceni, będzie mniej zarabiał. Mamy tu złamanie zasady równego traktowania w zatrudnieniu – za równą pracę powinna być równa płaca.

W Grant Thornton zarobki są jawne?

- Nie, natomiast bardzo dbamy o przestrzeganie zasad równego i sprawiedliwego wynagradzania pracowników.

Zna pani jaskrawe przykłady dużych różnic w płacach?

- Trzeba zacząć od tego, że w Polsce mamy zbyt dużą przepaść między tymi, którzy zarabiają bardzo mało i bardzo dużo. Wynagrodzenia pracowników operacyjnych i najwyższych menedżerów różnią się nie 2-3-krotnie, ale kilkunastokrotnie. To się powolutku zmienia, ale nie będzie radykalnej zmiany, dopóki stopa bezrobocia znacząco nie spadnie.

Druga sprawa to fakt, że poziom płac często determinuje branża. Inaczej zarabia księgowa w firmie farmaceutycznej, a inaczej w branży produkcyjnej czy usługowej.

Podobnie jest z kwotami wynagrodzeń w ogłoszeniach o pracę. Nie spotyka się ich często.

- W przypadku części stanowisk, byłoby to bardzo dobre rozwiązanie. Mogłoby już na starcie wyeliminować pewną grupę kandydatów. Jeśli dany pracodawca stosuje zasadę równego traktowania w zakresie wynagrodzenia, to nie powinien mieć z tym problemu. Dzięki takiemu postawieniu sprawy, pracownik już na etapie przeglądania ofert mógłby zdecydować czy złożyć daną aplikację czy nie. Obie strony zaoszczędziłyby cenny czas. Moim zdaniem nieporozumieniem jest rozmawianie o zarobkach na końcu procesu rekrutacji.

Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Ja ja 2015-01-11 22:56:17

Aby walczyc o stanowisko w żmudnym procesie rekrutacji trzeba w i e d z i e ć o c o s i ę walczy...

REKLAMA