Rynek rekrutacji już nie wróci do stanu sprzed sześciu lat

Firmy cały czas uczą się rekrutować w bardziej odpowiedzialny sposób. Stawiają kandydatom wyżej poprzeczkę i prawdopodobnie już jej nie obniżą - uważa Katarzyna Berenda-Ratajczyk, członek zarządu w firmie Bigram.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Rynek rekrutacji już nie wróci do stanu sprzed sześciu lat

PODZIEL SIĘ


Autor: Damian Baran

22 lut 2013 14:58


Czy w czasie kryzysu zmieniło się na rynku zapotrzebowanie na kandydatów do pracy. Potrzebni są teraz specjaliści, czy może osoby, którym łatwo przychodzi zmiana zawodu - są wielofunkcyjni?

Katarzyna Berenda-Ratajczyk, dyrektor działu rekrutacji i selekcji, członek zarządu w firmie Bigram: Przede wszystkim od 2009 r., kiedy zaczęło się spowolnienie gospodarcze, wymagania firm w stosunku do pracowników wzrosły. Jeżeli teraz pracodawca ma stworzyć nowy etat - musi mieć pewność, że jest to inwestycja, a nie wydatek. W związku z powyższym, kandydatom stawia się naprawdę wysokie wymagania.

Z mojej perspektywy, wielozadaniowość jest bardzo ważną kompetencją, ponieważ w dzisiejszych czasach pracownicy powinni potrafić wykonywać kilka zadań jednocześnie. Kiedy pracujemy w firmie, w której liczba pracowników jest mniejsza, nie możemy być ograniczeni do wykonywania jednego zadania. Takim podejściem możemy utrudnić pracę pozostałym osobom w firmie.

Ale to kwestia kryzysu? Czasowa sytuacja?

Jeżeli jesteśmy przyzwyczajeni do wysokiego standardu, to trudno nam się przesiąść z mercedesa do fiata. Zatem jeśli mamy bardzo dobrych pracowników to nasze wymagania w stosunku do kandydatów wzrastają. Więc już zawsze zatrudniając nowych pracowników będziemy oczekiwać od nich więcej. Firmy cały czas uczą się rekrutować w bardziej odpowiedzialny sposób. Stawiają kandydatom wyżej poprzeczkę i prawdopodobnie już jej nie obniżą. Dzisiejszy kandydat powinien więc być lepiej przygotowany do pracy, niż ten z 1998 r. To jest zupełnie inna rzeczywistość.

Kiedy zatem, jak pani sądzi, możemy spodziewać się ożywienia rekrutacji?

Bardzo chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. W tej chwili jest trochę rekrutacji, ponieważ firmy muszą wypełnić luki powstałe w wyniku redukcji. Faktycznego ożywienia nie możemy jednak spodziewać się wcześniej, niż w 2014 r. Są to jednak tylko moje spekulacje. Teraz firmy wciąż myślą o optymalizacji kosztów i o wykorzystaniu własnych zasobów w maksymalny sposób.

Dlatego, jeśli przyjdzie lekkie ożywienie, to i tak najpierw pracodawcy będą chcieli maksymalnie wykorzystać zasoby, które już mają. Obawiają się, że mogą przeinwestować zatrudniając nowych ludzi, ponieważ nie wykluczają kolejnego załamania rynku. Mamy już przecież takie doświadczenie z 2009 i 2011 r. Moim zdaniem rynek już nie wróci do stanu z 2007 r.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.