Praca w sektorze chemicznym: Coraz trudniej o wyspecjalizowaną kadrę w chemii, a rekrutacje do działów R&D przyciągają młodych ludzi z całej Polski

Grupa Synthos zatrudnia obecnie ponad 2 tys. osób i jest ważnym graczem w branży chemicznej na europejskim rynku. - Coraz trudniej o wyspecjalizowaną kadrę w chemii, dlatego musimy działać. Współpracujemy z wieloma uczelniami wyższymi – Uniwersytetem Śląskim, Politechniką Wrocławską, Gliwicką, z Zachodniopomorskim Uniwersytetem Technologicznym w Szczecinie – nie sposób wszystkich wymienić - mówi nam Adam Chrobasik, dyrektor pionu HR w grupie Synthos.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Praca w sektorze chemicznym: Coraz trudniej o wyspecjalizowaną kadrę w chemii, a rekrutacje do działów R&D przyciągają młodych ludzi z całej Polski

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

7 sty 2016 8:55


Jak wygląda sytuacja na rynku pracy w branży chemicznej w Polsce? Czy mają państwo problem z pozyskiwaniem kadr do swoich zakładów?

Adam Chrobasik, dyrektor pionu HR w grupie Synthos: – Tak naprawdę coraz trudniej o wyspecjalizowaną kadrę w chemii, dlatego musimy działać. Współpracujemy z wieloma uczelniami wyższymi – Uniwersytetem Śląskim, Politechniką Wrocławską, Gliwicką, z Zachodniopomorskim Uniwersytetem Technologicznym w Szczecinie – nie sposób wszystkich wymienić. Organizujemy staże i płatne praktyki – w tym roku odbywało je u nas 26 osób i trzy zostały już zatrudnione, w ubiegłym roku – cztery osoby. Realizujemy również program Synthos Generacja, w ramach którego doktoranci i magistranci prowadzą u nas badania i piszą prace pod kierunkiem tzw. podwójnego promotora – merytorycznego z Synthosu i naukowego z uczelni. W tym roku mamy u siebie jedenaście takich osób.

A jeśli chodzi o niższe stanowiska? Kadry są na rynku?

– Tutaj też podejmujemy działania mające na celu przygotowanie przyszłych pracowników na stanowiska aparatowe – w związku z tym objęliśmy patronatem klasę chemiczną w jednym z techników. Zaznajomienie się młodych ludzi ze środowiskiem pracy w Synthosie i przekazanie im niezbędnej wiedzy jest niezwykle ważne. Trzeba sobie zdawać sprawę, że praca na produkcji w zakładzie chemicznym nie jest typową pracą na montażu. Żeby nowy pracownik był w pełni samodzielny, potrzebne jest minimum pół roku, a tak z czystym sumieniem to nawet rok. W maju wszyscy uczniowie odbędą u nas miesięczne praktyki. Chcemy, żeby poznali pracę we wszystkich działach – nie tylko na produkcji, ale i w laboratoriach, centrum R&D itd.

Zanim jednak uczniowie skończą szkołę, a studenci opuszczą uczelnie, musi minąć trochę czasu. A co z zaspokajaniem bieżących potrzeb kadrowych? Jak państwo radzą sobie w tym zakresie?

– Szukamy różnych rozwiązań. W ubiegłym roku, kiedy potrzebowaliśmy do pracy naraz 40 chemików, nawiązaliśmy współpracę z Powiatowym Urzędem Pracy, który zorganizował miesięczny kurs dla grupy bezrobotnych, których wcześniej sami wybraliśmy. Przy udziale nauczycieli i kierowników, rozpisaliśmy program tego kursu – co szkolone osoby powinny wiedzieć z chemii, automatyki, robotyki. Oczywiście na poziomie średnim. W większości byli to młodzi mężczyźni z naprawdę różnymi zawodami. Urząd pracy płacił im stypendium za to, że przez miesiąc uczęszczali na szkolenie. Po zdanym egzaminie końcowym otrzymali propozycję zatrudnienia w naszym zakładzie produkcyjnym. W przypadku stanowisk produkcyjnych ufamy też rekomendacjom naszych pracowników. Kiedy ktoś kogoś poleca, dajemy tej osobie szansę.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA