Piotr Kraśko: Zawsze chciałem, żeby ludzie przychodzili do pracy uśmiechnięci

– Są metody w zarządzaniu – bardzo upraszczając – strachem: trochę krzycząc na ludzi, sprawiając, że się boją i to prowadzi do dyscypliny. Mnie by to nie wyszło, ale znam ludzi, szefów różnych telewizji, różnych programów, którzy coś dzięki tej metodzie osiągali – mówi w rozmowie z portalem PulsHR.pl Piotr Kraśko, były dziennikarz TVP.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Piotr Kraśko: Zawsze chciałem, żeby ludzie przychodzili do pracy uśmiechnięci

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

18 kwi 2016 12:30


Pracował pan w TVP 25 lat, a przez ostatnie cztery lata był pan szefem „Wiadomości”. Czym się pan kierował w swojej pracy?

Piotr Kraśko, dziennikarz i prezenter telewizyjny: – Od pierwszego dnia, kiedy zostałem szefem „Wiadomości” TVP, jestem zdania, że kluczem do sukcesu szefa programu informacyjnego – który często jest jednym z prowadzących ten program – jest sukces jego dziennikarzy. I z tego się niebywale cieszę i bardzo jestem dumny, że tylu reporterów „Wiadomości” stało się – w dobrym tego słowa znaczeniu – gwiazdami programów informacyjnych. To są ludzie znani, lubiani i szanowani. Na przykład Arleta Bojke, którą poznałem jako młodą dziewczynę. Była świetną korespondentką w Moskwie, wiele razy jeździła na Ukrainę, relacjonowała to, co działo się w Kijowie, potem na wschodzie, w Donbasie. Niebywale odważna osoba, bardzo kompetentna. Zresztą jest bardzo wielu świetnych dziennikarzy: Michał Siegieda, Kamil Dziubka, Justyna Dobrosz-Oracz, Leszek Krawczyk, Ania Hałas-Michalska. To są osoby, które we wspaniały sposób się rozwinęły zawodowo. I według mnie każdy program informacyjny jest tak dobry, jak dobrzy są jego reporterzy. Prowadzącego w gruncie rzeczy widzimy najkrócej, bo materiały są dłuższe niż wszystkie kolejne jego wejścia. Dlatego jeśli te materiały będą dobre, to ludzie będą chcieli ten program oglądać.

W jaki sposób prowadził pan zespół?

– Są bardzo różne metody zarządzania. Co prawda nie wiem, jak to jest w innych firmach, bo całe życie pracowałem w telewizji, ale są metody w zarządzaniu – bardzo upraszczając – strachem: trochę krzycząc na ludzi, sprawiając, że oni się boją i to prowadzi do dyscypliny.

To jest według pana dobra metoda?

– Mnie by to nie wyszło, ale znam ludzi, szefów różnych telewizji, różnych programów, którzy coś dzięki tej metodzie osiągali. Są też jednak takie osoby, które zarządzając strachem, doprowadzają do tego, że ludzie się panicznie boją i nic z tego dobrego nie wynika. Natomiast w moim wypadku to by nie działało. Ja uważam, że ludzi należy chwalić. Operatorzy, reporterzy czasem są trochę jak dzieci, ponieważ pomijając fakt, że to jest zawód, który wymaga konkretnej wiedzy, to wciąż są to artyści. A artyści są jak dzieci, dzieci zaś trzeba chwalić.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

ralf 2016-05-15 11:22:39

Wiesniak, strachem do pracownika.