Nie wierzę w ścieżki kariery w klasycznym znaczeniu

Jestem wrogiem macierzy, tabelek i rysowania ścieżek. Ludzie mają różne predyspozycje i nie widzę tego tak schematycznie - mówi Zbigniew Hojka, dyrektor ds. zasobów ludzkich w Providencie.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Nie wierzę w ścieżki kariery w klasycznym znaczeniu

PODZIEL SIĘ


Autor: Damian Baran

22 lut 2013 8:31


Wasz system premiowy to własny produkt czy kupiony?

Zbigniew Hojka, dyrektor ds. zasobów ludzkich w Providencie: Provident jest mocno nastawiony na sprzedaż. Tę kulturę budujemy odpowiednim doborem ludzi o właściwych kompetencjach, ale również przez systemy motywacyjne. Nie ma jednak jednego systemu. Są one wielowymiarowe i wielowątkowe. Ludzie w sprzedaży mają w ciągu roku dużo promocji, konkursów i rankingów.

Jakieś przykłady?

Na przykład wchodzi nowy produkt dla samozatrudnionych i small biznesu. Handlowcy mogą wtedy otrzymać dodatkowe pieniądze czy nagrody rzeczowe za pozyskanie za najlepsze wyniki sprzedaży tego produktu. Firma stara się pożyczać w sposób odpowiedzialny. Mamy też taką kategorię Best Service. W intranecie pracownicy mogą głosować na kolegów z innych departamentów, którzy utrzymują najwyższy poziom w tzw. zorientowaniu na klienta i też oczywiście są za to nagrody. Więc nie są to tylko konkursy, gdzie pracodawca określa warunki, ale też takie, gdzie ludzie sami z siebie wybierają najlepszych.

A jak wygląda ścieżka kariery w Providencie?


Nie wierzę w ścieżki kariery w klasycznym znaczeniu. Zawsze uważałem to za akademicki wymysł HR-owców. Jeżeli człowiek jest obdarzony pewnym potencjałem i mu się chce - dojrzała organizacja daje wiele możliwości, żeby w niej się rozwijać i zmieniać stanowiska. Robimy wszystko, by takich ludzi wspierać. Chociażby przy pomocy programów talentowych, planów sukcesji. Tak według mnie należy robić. Reszta zależy od ludzi. To oni muszą chcieć awansować, rozwijać się, brać na siebie większą odpowiedzialność i ryzyko z tym związane.

Natomiast jestem wrogiem macierzy, tabelek i rysowania ścieżek. Ludzie mają różne predyspozycje i nie widzę tego tak schematycznie. Każdy swoje miejsce w organizacji znajdzie jeśli ta stworzy mu takie możliwości.

 Czy strategia stawiania na osoby niepełnosprawne, dojrzałych pracowników, młodych rodziców, jak w Providencie, jest opłacalna?

Rekrutujemy w oparciu o profile. Dla każdego ze stanowisk są profile kompetencji. Ci, którzy rekrutują, mają jasność – kogo chcemy. I nie mają tu znaczenie kryteria, powiedzmy demograficzne, liczą się kompetencje i umiejętności.
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

lichwa 2013-04-04 16:01:39

Fakt. Pracownicy Providnta muszą mieć specyficzne predyspozycje.Kto namówi młode, zadłużone małżeństwo do finansowego samobójstwa - starszy pan - nie. On namówi stojacego nad grobem emeryta. Kariera w Providencie kończy się wraz z odpornością psychiczną.

REKLAMA