Na wrześniową akcję protestacyjną przyjadą wszyscy

- Też chciałbym mieć taki biznes, że od jutra każdy obywatel wpłaca do mnie po sto złotych miesięcznie, a ja po dziesięciu latach oddam im tyle, ile mi zostanie – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Na wrześniową akcję protestacyjną przyjadą wszyscy

PODZIEL SIĘ


Autor: Anna Goc

30 sie 2013 8:01


Na jakim etapie są przygotowania do wrześniowej akcji protestacyjnej?

Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ:  Jesteśmy wciąż na etapie przygotowań. W trakcie akcji chcemy przedstawić rządowi poszczególne propozycje naszych rozwiązań wyjścia z sytuacji kryzysowej. Polski rząd nie do końca radzi sobie z problemami społecznymi. Jesteśmy świadkami zamykania szkół, pogarszającego się dostępu do opieki medycznej i zapowiedzi w wielu zakładach zwolnień grupowych.

Wobec tych wszystkich zmian związki zawodowe nie mogą pozostać obojętne. Państwo nie może być tylko obserwatorem życia społecznego, powinno być jego aktywnym kreatorem. Dotychczasowe działania polskiego rządu wpłynęły na ograniczenie konsumpcji, co w efekcie wpływa na wzrost bezrobocia i pogorszenie kondycji budżetu państwa.

Z kryzysem mierzy się wiele państw.

- Uczestniczę dzisiaj w konferencji, na którą do Polski przyjechali przedstawiciele włoskich związków zawodowych. Sytuację w Polsce oceniają znacznie gorzej niż tą, która jest u nich. Europejska Konfederacja Związków Zawodowych skupia związkowców z wielu państw. To miejsce, w którym możemy wymienić się naszymi doświadczeniami, oceniać sytuację i informować się o skutkach działań podejmowanych w różnych państwach przez stronę rządową i przedsiębiorców.

Włosi zauważają ten sam problem co my. Ratowanie prywatnych banków nie może być działaniem ważniejszym od ratowania poziomu życia obywateli. Centrale związkowe w całej Europie jako pierwszoplanowe zadanie stawiają tworzenie nowych miejsc pracy, bo to rozwiąże nasze problemy.

Pana zdaniem to wystarczy?

- Tak, to nasz kierunkowy postulat. Chcemy walczyć m.in. z niektórymi elementami uelastyczniania czasu pracy, który nie wpłynie - jak pierwotnie zakładano - na wzrost zatrudnienia, ale zdecydowanie na jego spadek. W szczególności nie można zgodzić się na wydłużenie okresów rozliczeniowych do 12 miesięcy i na przerywany czas pracy. Jeśli pracownik stanie się bardziej elastyczny, to na pewno potrzebnych będzie mniej pracowników do wykonania określonych prac.

Równie pilna jest potrzeba budowania programów osłonowych dla pracowników. Podobnie z systemem emerytalnym - ostatnie zmiany nie poprawiły jego kondycji. Szczególnie krytycznie oceniamy OFE. Też chciałbym mieć taki biznes, że od jutra każdy obywatel wpłaca do mnie po sto złotych miesięcznie, a ja po dziesięciu latach oddam im tyle, ile mi zostanie. To jest świetny biznes.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.