Lotos wyciągnie rękę do Orlenu. Prezes podsumowuje też pierwsze decyzje i negocjacje

Robert Pietryszyn stanął na czele Lotosu w maju tego roku. Początki dla 37-letniego prezesa były sporym wyzwaniem - zastąpił on na tym stanowisku cieszącego się dużą sympatią załogi i rządzącego przez 14 lat Pawła Olechnowicza. Jak dziś odnajduje się w firmie? - Praca tutaj to nie festiwal piękności i „lubialności”, (...) ale każdy, kto jest profesjonalistą, kto się zaangażował, ma u mnie swoją szansę - mówi w rozmowie z serwisem PulsHR.pl Robert Pietryszyn, prezes Lotosu. Przy okazji zdradza też możliwe awanse jego spółki wobec Orlenu. - Chcemy zacząć rozmawiać o dobrej współpracy pomiędzy Orlenem i Lotosem, bo ona jest uzasadniona - dodaje.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Lotos wyciągnie rękę do Orlenu. Prezes podsumowuje też pierwsze decyzje i negocjacje

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

12 wrz 2016 13:41


Zastąpił pan na stanowisku prezesa Lotosu Pawła Olechnowicza, który zarządzał firmą przez czternaście lat i cieszył się poparciem związków zawodowych. Pracownicy walczyli o niego. Przejęcie obowiązków po kimś takim, nie było chyba łatwe?

Robert Pietryszyn, prezes Lotosu: - To prawda, związki zawodowe dosyć jednoznacznie poparły prezesa Olechnowicza. Myślę, że po czternastu latach jest to również kwestia pewnych przyzwyczajeń. Wydaje mi się jednak, że moje wejście do firmy było dobre. Udaje nam się uzyskiwać ze związkami zawodowymi pewien konsensus, konstruktywnie nam się rozmawia. Natomiast rzecz polega na tym, że nasza praca, praca dla takich spółek jak Lotos, to nie jest festiwal piękności i „lubialności”. Pewnie prezesa Olechnowicza tyle samo osób lubiło, co nie lubiło. Ze mną jest pewnie podobnie – podejmujemy trudne decyzje, czasem personalne i systemowe. Najważniejsze jest jednak to, żeby ci ludzie – również kiedy pracował Paweł Olechnowicz, ale także teraz, kiedy pracuję ja – mieli motywację do pracy, aby była ona dla nich nadal pasją. I to właśnie było dla mnie wyzwaniem. Wydaje mi się zresztą, że powoli ten efekt uzyskujemy.

Czym się pan kieruje w pracy z ludźmi? Jako menedżer.

- Przede wszystkim jest jedna cecha, której nie uznaję, i ludzi, którzy ją posiadają pozbywam się z otoczenia – to są ludzie, którzy lubią dekonstrukcję i konfliktowość. To nigdy niczego dobrego nie przynosi i tacy ludzie nie potrafią pracować – są wartością ujemną, a nie dodatnią dla firmy. Więc przede wszystkim cenię profesjonalizm, kompetencje i lojalność w stosunku do firmy, nie do osoby.

Zauważyłem, że moje wejście do Lotosu po tym, jak przez czternaście lat rządził jeden prezes, było dla wielu osób bardzo stresujące. Natomiast załoga jest bardzo merytoryczna i profesjonalna, bardzo sobie ją cenię i pozwalam jej kontynuować to, co robiła do tej pory. Dopóki będzie robić to z pasją i będą z tego dobre wyniki – wszyscy mają pewne miejsca pracy.

Czyli zwolnień nie było?

- Zmiany personalne były kosmetyczne.

W środku lata spotkał się pan ze związkowcami. Chcą podwyżek. Są one realne?

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!
  • Katowice 15 listopada 2017

REKLAMA

2 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Mufti 2016-09-13 11:07:45

O wielki Ajatollahu, wystarczy poczytać CV członków rad nadzorczych w spółkach skarbu państwa żeby przekonać się, że to żaden cud sprokurowany przez Allaha. Dziwnym trafem ludzie ci tuż po studiach lądują na skromnym stanowisku np. asystenta zarządu, po czym kariera ich nabiera rozpędu. Jedynym prezesem Lotosu "z ludu" a nie z nadania był p. Dyrka, ale było to było w czasach, gdy prawdziwe pieniądze robiło się w FOZZie i Art-B, tak że łaskawe oko naszych rządzących a ręka omijało z brudny (i ciężki;) przemysł ciężki.

Ajatollah 2016-09-12 14:57:36

Wszystko fajnie tylko droga kariery słaba. Nie wierzę w takie nominacje. !