Kapcewicz: Nikt nas nie uczy, jak po kawałku zjeść dużego słonia

– Jak się pytam kogoś, czy chciałby być marzycielem, czy realistą, to każdy odpowiada, że lepiej być realistą. Tyle tylko, że to marzyciele do czegoś dochodzą – mówi Beata Kapcewicz, prezes Architektów Kariery.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kapcewicz: Nikt nas nie uczy, jak po kawałku zjeść dużego słonia

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

20 cze 2014 5:41


Czy marzenia i biznes mogą iść w parze?

Beata Kapcewicz, prezes spółki Architekci Kariery: Wydaje mi się, że każdy, kto osiągnął coś w życiu, jest marzycielem. Steve Jobs marzył o nowoczesnych rozwiązaniach, które wykroczą poza wszelkie granice i je stworzył. Lech Wałęsa marzył o wolnej Polsce i taką Polskę mamy. Żeby coś się ziściło w naszym życiu, najpierw musi się to pojawić w naszej głowie, nawet jeśli wydaje się to być nierealnym marzeniem.

Tymczasem w Polsce jest taka przypadłość, że nikt nas nie uczył marzyć. Nie słyszymy dopingujących głosów: „jak czegoś bardzo chcesz, to po to sięgnij, zdobądź to". Co więcej, jak myślimy o kimś, że jest marzycielem, to raczej oceniamy go negatywnie. A jak się pytam kogoś, czy chciałby być marzycielem, czy realistą, to każdy odpowiada, że lepiej być realistą. Tyle tylko, że to marzyciele do czegoś dochodzą.

Pani marzenia w życiu pomogły?

– Oczywiście. Jak zakładaliśmy osiem lat temu Architektów Kariery, to nikt w nas nie wierzył. Nawet nasz inwestor do końca nie wierzył, że to się uda. A dziś, kiedy mamy ponad 25 tys. klientów, każdy zastanawia się, jak to się stało i nikt nie potrafi powielić naszego sukcesu. Tymczasem to nie byłoby w ogóle możliwe, gdybym nie była marzycielką. Po prostu bardzo chciałam, żeby ludzie mogli zarządzać swoją karierą i wspólnie z Pracuj.pl stworzyłam taką firmę. Dlatego dla mnie marzenia są bardzo realne i chciałabym, żeby w końcu oderwano od nich metkę „niedorzeczności". Wszyscy mówią, że coś jest niemożliwe, dopóki ktoś tego nie osiągnie.

Ale przecież nie zawsze jest łatwo.

– Nie jest łatwo, bo nikt nas nie uczy, jak zjeść dużego słonia po kawałku, a marzenie właśnie nim jest. Jeżeli czegoś na rynku nie ma, a ja chcę wprowadzić jakiś nowy produkt, to on się wydaje właśnie takim wielkim słoniem. Nie dość, że odzywają się w nas wewnętrzne głosy: „a co, jak się nie uda, co jak stracisz pieniądze?", to jeszcze nikt nas nie uczy, jak pracować z celem i z porażką. Bo trzeba sobie zdawać sprawę, że na drodze do realizacji celów jest cała masa potknięć. A u nas społeczeństwo jest takie, że jak coś komuś nie wyjdzie, to od razu przypina mu się łatkę, co jest mocno demotywujące.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA