Joanna Erbel: W specjalnych strefach ekonomicznych panuje wyzysk

– Większość miejsc pracy SSE jest śmieciowa. Zatrudnieni tam pracują na umowach tymczasowych, nie mają żadnych zabezpieczeń socjalnych, dochodzi do sytuacji mrożących krew w żyłach – mówi Joanna Erbel, miejska aktywistka.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Joanna Erbel: W specjalnych strefach ekonomicznych panuje wyzysk

PODZIEL SIĘ


Autor: Bartosz Dyląg

7 lip 2015 4:21


Pani się cieszy, że w Warszawie nie ma specjalnej strefy ekonomicznej.

Joanna Erbel, miejska aktywistka: – Tak, chociaż Warszawa jest w trochę innej sytuacji, bo tutejszy rynek pracy oferuje bardzo dużo możliwości. W Polsce jest jedna specjalna strefa ekonomiczna, która działa dobrze, to strefa pod Rzeszowem. Tylko o niej można powiedzieć, że zajmuje się czymś więcej niż proponowaniem śmieciowych miejsc pracy i wyzyskiwaniem ludzi mieszkających wokół. Produkowane są tam podsystemy do amerykańskich samolotów, strefa jest powiązana z systemem edukacyjnym.

Ale specjalne strefy ekonomiczne to nie tylko, jak je pani nazywa, śmieciowe miejsca pracy.

– Większość jest śmieciowa. Kilka lat temu think tank feministyczny wydał raport Małgorzaty Maciejewskiej na temat specjalnych stref ekonomicznych. Jego autorka wskazuje, że większość miejsc pracy w strefach jest śmieciowa. Zatrudnieni tam pracują na umowach tymczasowych, nie mają żadnych zabezpieczeń socjalnych, dochodzi do sytuacji mrożących krew w żyłach. Przykładem jest matka, która nie może zostać w domu z chorym dzieckiem, bo boi się utraty pracy.

Przykładem może być też film „Strajk matek” o młodych, często samotnych kobietach, które były zmuszane do podjęcia jakiejkolwiek pracy, a w ich okolicach jedynym miejscem, w którym praca była tworzona, była specjalna strefa ekonomiczna pod Wałbrzychem. Nie stać ich było, by opłacić mieszkanie.

To blaski i cienie przyciągania inwestorów niskimi kosztami pracy.

– Raczej same cienie. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego my Polacy godzimy się na to, by tak duża część naszego społeczeństwa była prawie darmową siłą roboczą dla zagranicznego kapitału, czyli firm, które nie płacą w Polsce podatków.

Dajemy im wszystko, nie dostając w zamian nic. Polska inwestuje bardzo dużo w tanią siłę roboczą. Bardzo dużo mówi się o parkach technologicznych, ale ich nie widać. Wykształceni ludzie wyjeżdżają. To jest wyzwanie, bo nie wygramy, konkurując tanią pracą. Nie tędy droga. Zawsze na wschód od Polski znajdzie się biedniejszy kraj, gdzie będzie można szyć czy montować taniej.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

8 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Lucyfer 2015-11-22 13:33:53

Widzę że większość komentujacych broni wyzysku pracowników i specjalnych stref niepłacenia podatków. Czyli korporacje zachodnie mają mieć darmowych pracowników a polscy przedsiebiorcy mają płacić zus i wysokie koszty praca ! Jest takie powiedzenie polak jak ci nie zaszkodził to już ci pomógł.

inżynier 2015-07-09 20:59:29

Czy ta Pani widziała kiedyś taką fabrykę? Czy chrzani głupoty, bo przeczytała w google'u.... Trzeba mieć na uwadze ze bez tych stref to dopiero byłaby tragedia dla ludzi którzy dziś pracują tam na taśmie...

wolnościowiec prawdziwy 2015-07-08 14:49:01

Wolnorynkowcy - kolego - zlikwidowaliby strefy jednym podpisem. Ulgi w podatkach to wymysł lewicy, ale ulgi w podatkach dla korporacji, by ludzie mogli pracować, to efekt postsowieckiej mentalności. Ludzie i bez stref mieliby pracę. Spytaj wolnorynkowych polskich przedsiębiorców spoza stref co myślą o SSE. Ci powiedzą, jak bardzo ta konkurencja jest nierówna (+ strefy pobierają im polskich pracowników za pieniądze, którzy oni płacą do budżetu w podatkach). DOŚĆ SSE CZAS NA WOLNY RYNEK!