Jak Japończycy nauczyli się lubić pracować?

Nie do wiary, ale na początku XX w. Japończycy byli leniami. Jak im się dawało wypłatę, to znikali na całe dnie. Kiedy kieszenie były puste, wracali skruszeni do pracodawcy i błagali, żeby ich przyjął na nowo.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Jak Japończycy nauczyli się lubić pracować?

PODZIEL SIĘ


Autor: Paweł Oksanowicz

30 sie 2013 9:00


Dlaczego i kiedy nastawienie Japończyków się zmieniło?

Rafał Tomański, dziennikarz i podróżnik i autor książki "Made in Japan": Japończykowi wystarczy jedno słowo. Sto lat temu wygłosił je cesarz. Powiedział, że od teraz będziemy pracować nie dwa, ale cztery razy więcej. Cesarz zrozumiał, że cały Zachód, na który właśnie otwierała się Japonia, był daleko z przodu, a Japończycy chcieli mu dorównać. I najciekawsze było to, że nikt nie zaprotestował. I tak jest do dziś, mimo, że
cesarz zrzekł się boskości po przegranej II wojnie światowej.

Podobną do niego rolę spełnia obecnie premier. Shinzo Abe jest wyznacznikiem nowych trendów. Po serii nieudanych premierów Japończycy wreszcie mają dobrego szefa rządu. Poważają go i słuchają. Taka jest ich mentalność.

Firmami złożonymi z posłusznych obywateli i pracowników z pewnością łatwo zarządzać.

- Rzeczywiście. Ludzie pracują tam naprawdę ciężko, ale nie narzekają. Menedżerowie, podobnie jak wszyscy Japończycy, hołdują konfucjanizmowi. Ważna jest hierarchia. Trzeba na pierwszym miejscu stawiać cesarza, premiera, szefa, później ojca, brata, siostrę.

W dużych firmach przejawia się to nawet w ten sposób, że Japończyk, przedstawiając się, najpierw powie nazwę swojej firmy, a dopiero później poda imię i nazwisko. Oni na pierwszym miejscu stawiają przynależność do grupy. Bez tego człowiek tam byłby niepełny. Takimi ludźmi łatwo się zarządza, mają to od dziecka.

Czy firma, mając silnie zdeterminowany zespół, nie wykorzystuje pracowników? W kraju tym zdarza się najczęściej śmierć z przepracowania - karoshi.

- Poniekąd to prawda, że firmy ich wykorzystują. Ale trzeba pamiętać o tamtejszej mentalności. Japońskie przedsiębiorstwo jest jak wojsko. A przecież nie protestuje się przeciw rozkazom dowódcy. Po prostu - trzeba robić, co każą i tyle.

Oczywiście nie zawsze to jest miłe. I tu ciekawostka - Japończycy wymyślili spanie na siedząco, z otwartymi oczami. Bo jeśli siłą rzeczy człowiek jest już zmuszony do nadgodzin dzień w dzień, to nawet jeśli swoje zrobił, nie wypada wyjść wcześniej z pracy. Bo będzie dziwny. Cała reszta zespołu wciąż pracuje, a on nie? Więc Japończycy ewolucyjnie niejako wynaleźli taką zasłonę na twarz - podpiera się głowę i śpi z otwartymi oczami.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA