Hryniewiecka-Firlej: Nie buduję kultury firmy na lęku

– Znajduję w głowie i emocjach miejsce na różne smaki życia. Mam nadzieję, że również ludziom, z którymi pracuję, daję taką możliwość – mówi Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes Pfizer Polska.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Hryniewiecka-Firlej: Nie buduję kultury firmy na lęku

PODZIEL SIĘ


Autor: Bartosz Dyląg

16 wrz 2014 6:24


Pani zdaniem, co trzeba mieć w sobie, co trzeba umieć, by być na takim stanowisku?

Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes Pfizer Polska: – Nie od razu zostałam prezesem dużej firmy. To było dorastanie w biznesie po amerykańsku. Zawsze pracowałam w amerykańskich firmach o zasięgu globalnym. To, co w nich dostałam to przestrzeń i tlen do oddychania. Zainwestowano we mnie.

Co we mnie jest, co mi pomaga w tej pracy, zostało dostrzeżone. Myślę, że to połączenie dwóch elementów.

Jakich?

Wytłumaczę to na przykładzie.

Kiedyś z racji muzycznego wykształcenia występowałam publicznie. Moim ulubionym utworem było preludium Rachmaninowa cis-moll. To bardzo trudny utwór, szczególnie że Rachmaninow miał dwa razy większą dłoń niż moja. Miałam ambicję, by to zagrać.

Zagranie tego preludium przed audytorium, kiedy zapada taka piękna cisza, otwiera się klapę od fortepianu, jest moment, kiedy trzeba o tych ludziach zapomnieć i wchodzi się w moment z publicznego w intymny.

Żeby wykonać to preludium muszę mieć luźny nadgarstek, a w sobie twardą koncepcję tego, jak to zagrać. To coś w rodzaju połączenia pragmatycznej struktury katedry gotyckiej z fantazją artysty kładącego kolory. Tu musi być rytm, myśl niebywała i do tego dołożone emocje. To balans miedzy koncentracją, pragmatyzmem, strukturą a tym, co maluję szerokim pędzlem, czyli myśleniem abstrakcyjnym, kolorami, empatią, inteligencją emocjonalną.

Podobnie jest w biznesie?

W muzyce, podobnie jak w biznesie, ważne jest połączenie tych dwóch elementów i nie można wychylić się za bardzo w żadną ze stron. Nie można być ani nazbyt szczodrym w malowaniu, bo łatwo zapomnieć o proficie, ani skupić się zbytnio na detalach, zysku i celu, aby nie zapomnieć o wizji. Nawet zwykłą złotówkę warto widzieć w szerszym aspekcie.

Dzięki doświadczeniom i autorefleksji oraz ludziom, których w życiu spotkałam, myślę, że mam to szczęście być blisko tego dojrzałego balansu w widzeniu i przeżywaniu tego świata.

Jeśli z firmy odejść chce menadżer wysokiego szczebla, który pracuje w niej kilkanaście lat i pani wie, że trudno będzie go zastąpić. Stara się go pani zatrzymać?

– Widzę różnicę między osobą, która jest na etapie podejmowania decyzji o odejściu i taką, która już ją podjęła.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA