Geek Girls Carrots: Kobiety kochają IT, ale boją się networkingu

– Kobiety mają problem z networkingiem, bo od dziecka czekają, aby to mężczyźni rozpoczęli rozmowę. Przez to natrafiają na szklany sufit w IT – uważa Kamila Sidor, założycielka społeczności Geek Girls Carrots.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Geek Girls Carrots: Kobiety kochają IT, ale boją się networkingu

PODZIEL SIĘ


Autor: Joanna Oreł

24 wrz 2014 6:00


Dla kogo jest Geek Girls Carrots? Tylko dla pań, zakochanych w IT i nowych technologiach?

Kamila Sidor, założycielka społeczności Geek Girls Carrots: Na naszych standardowych spotkaniach nie robimy selekcji, więc pojawić się może każdy. Prelegenci dzielą się wiedzą i doświadczeniem, można poszerzyć swój network biznesowy i skonfrontować swoje idee z innymi uczestnikami.

Spotkania nastawione są na poznawanie się, a nie zdobywanie konkretnych umiejętności – w tym celu organizowane są specjalne warsztaty. Chcąc zmienić branżę, najlepiej zacząć od poznawania ludzi, którzy się w niej obracają. Pojawić się, porozmawiać i wypytać o trendy, możliwości oraz perspektywy.

Czy kobiety są otwarte na networking?

– To, kto kogo zna i wie, do kogo się zwrócić w trudnej sytuacji, jest podstawą funkcjonowania w biznesie i społeczeństwie. Badania wskazują, że kobiety mają bardzo słabo rozwinięte umiejętności networkingu, co stanowi jedną z przyczyn braku awansu na najwyższe stanowiska w firmach.

Stąd założenie, że na spotkaniach Geek Girls Carrots uczestnicy powinni się networkować. Dobry networking to przede wszystkim pomaganie innym i wiara w to, że inni będą robić to samo.

Co więc robicie w tym kierunku?

– Warto sobie postawić mały cel na początku, np. że się porozmawia z pięcioma obcymi osobami. Nie jest to łatwe, ale praktyka czyni mistrza. Czasami lokalne organizatorki widząc, że networking sprawa trudność uczestnikom, proponują gry pomagające zrobić pierwszy krok.

Do tego kładziemy nacisk, żeby prowadzący spotkania witali uczestników i starali się o nich czegoś dowiedzieć. Z tą wiedzą mogą polecić, z kim dana osoba powinna porozmawiać. Zachowanie gospodarzy determinuje zachowanie gości. Uczestnicy zaczynają sami przedstawiać siebie nawzajem bez naszej moderacji.

Stres jest chyba naturalny, gdy laik spotyka się z profesjonalistą.

– Panuje u nas zdecydowanie nieformalna atmosfera, która bardzo zbliża i nie stwarza niepotrzebnych barier. Świat IT, a szczególnie subkultura geeków ma swoje początki w Krzemowej Dolinie. Gdzie z jednej strony panuje mniej formalna od europejskiej kultura amerykańska, a z drugiej strony promowani są inteligentni i przedsiębiorczy ludzie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

11 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

A 2014-09-26 22:00:07

A ja siedzę nad kodem i staram się ogarnąć wszystko od tych "nudnych" podstaw, ale brakuje mi tego networkingu i czuję to. I całkowicie zgadzam się z tezą, że to trudne dla niektórych ludzi. Cholernie, zwłaszcza jeśli branża Cię nieco przeraża;p Ale lubisz pisać kod, więc piszesz. Wylądowałam na spotkaniu jedynie raz, organizatorka poznała mnie z paroma osobami, dowiedziałam się czegoś od doświadczonych osób. Naprawdę bezcenne.

MK 2014-09-26 00:50:03

Słowem wstępu ten komentarz należałoby czytać od tyłu :/ - przepraszam za zamieszanie, ale to przez niedoskonały system walidujący komentarze - jeśli wiecie o czym piszę :D) Mianowicie! Świetny komentarz Ada, wile podobnych głosów słyszałem od różnych dziewczyn z mojego otoczenia. Osobiście jednak uważam, że do programowania trzeba się urodzić. Zrobiłem sobie prywatne śledztwo, rozmawiając z dziewczynami na kilku konferencjach dla programistów (jest ich tam zaledwie garstka), o ich początkach w programowaniu i co je do tego skłania. Odpowiedź byłą w większości taka sama jak u kolegów z branży. Wszyscy ci ludzie (tak jak ja) zaczęli programować bardzo wcześnie (podstawówka/liceum), bo czuli że to jest to. I nie wierzę, żeby ktoś po kilku, nawet intensywnych, kursach był w stanie pracować jako programista (sorry). Tu nie chodzi o umiejętności, ale o pewien sposób pojmowania świata i dążenia do zrozumienia jak on działa. Oczywiście cenie sobie pracę kobiet w IT, ale głównie jako Testerki (drobiazgowe aż do bólu), PM (świetna komunikacja), Designerki/UX, Copy Writting, analityczki, sprzedaż, Wszędzie tam, gdzie miękkie umiejętności się liczą. Nie rozumiem jednak ciśnienia dziewczyn na programowanie. Pytanie ile sama Kamila się nauczyła podczas tych kursów?

MK 2014-09-26 00:47:11

(HA PRYMITYWNA OBRONA PRZED LINKAMI - CZYTAJ DO KOŃCA ;) )