Broniarz, ZNP: Ewentualny strajk nauczycieli nie będzie wymierzony w szkoły i samorządy, ale w rząd

- ZNP jest gotowy do podjęcia rozmów z rządem na temat wszystkich kwestii dotyczących nauczycieli. Problem polega na tym, że tej gotowości ma jej po drugiej stronie. Póki co chęci do słuchania i rozumienia widuję tylko na billboardach - mówi nam Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Broniarz, ZNP: Ewentualny strajk nauczycieli nie będzie wymierzony w szkoły i samorządy, ale w rząd

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

3 wrz 2015 6:31


Mówi pan, że Joanna Kluzik-Rostkowska, mister edukacji nie spełniła postulatów przedstawionych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, dlatego też nauczyciele podjęli decyzję o wznowieniu ogólnopolskiej akcji protestacyjnej w szkołach. Które żądania nie zostały zrealizowane?

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego: - Akcja protestacyjna ma dwa wymiary. Pierwszy, rządowy wymiar dotyczy takich kwestii jak: zwiększenie nakładów finansowych na edukację - w tym podniesienia płac nauczycieli o 10 proc. od 1 stycznia 2016 r., zaprzestanie likwidacji szkół z naruszeniem litery prawa, sformułowanie zabezpieczeń prawnych, które uniemożliwiałyby samorządom bezkarne łamanie prawa, zaprzestanie procesu likwidacji szkół w sytuacjach wynikających z powodów innych niż demografia, a także powrót do silnej pozycji nadzoru pedagogicznego w osobie kuratora oświaty.

Jest także drugi wymiar akcji, który ma charakter informacyjny. Od 1 września prowadzimy rozmowy z dyrektorami szkół i samorządami, aby uświadomić im, że ewentualny spór zbiorowy nie będzie ostrzem skierowanym w szkoły i organy prowadzące, lecz efektem treści ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Prawo oświatowe mówi, że pracodawcą nauczyciela jest szkoła, zatem jeśli wejdziemy w spór zbiorowy, to zgodnie z ustawą będzie on skierowany wobec dyrektora placówki. Niestety żaden z naszych postulatów nie jest możliwy do rozwiązania na poziomie szkoły, czy nawet samorządu – z wyjątkiem czasu pracy pedagogów i psychologów.

Dlaczego dotychczas polskim nauczycielom nie udało się dojść do porozumienia z rządem Ewy Kopacz?

- Istotą sporu z rządem jest gotowość ZNP do podjęcia rozmów na temat wszystkich kwestii przez nas podnoszonych. Problem polega na tym, że nie ma jej po drugiej stronie. Póki co chęci do słuchania i rozumienia widuję tylko na billboardach. Minister edukacji wie o naszych postulatach od 21 stycznia br. Gdyby rzeczywiście chciała uwzględnić nasze żądania, zrobiłaby to – miała na to wystarczająco dużo czasu. Jednak Joanna Kluzik-Rostkowska konsekwentnie odrzuca nasze roszczenia, tłumacząc się brakiem pieniędzy czy inicjując rozmowy, które mają się nijak do istoty naszego protestu. MEN co prawda zorganizowało dwa spotkania, w których wzięliśmy udział, ale dotyczyły one m.in. czasu pracy nauczycieli w trakcie ferii czy roli i misji dyrektora szkoły. To tak jakby pani poszła do szefa z prośbą o podwyżkę, a on zaproponowałby dyskusję o wyjeździe na urlop.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

13 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Adam zawodowiec 2016-10-28 10:30:31

Do "sprawny samorząd 1.8".
Piszesz, że wielu młodych czeka na te miejsca pracy... Tak się składa, że jestem nauczycielem zawodu i w mojej szkole od wielu lat są Vakaty, właśnie dla nauczycieli zawodu. Co roku zatrudniany jest jeden lub dwóch nauczycieli zawodu, jednak zwykle po max jednym semestrze rezygnują z pracy, bo jest zbyt ciężko. Niektórzy wytrzymują ze 2 lata i idą w świat. Więc wytłumacz mi, jak to jest???

Zawiedziona 2015-09-08 20:32:19

Przepraszam, jakie przywileje?? Zacznijmy od tego, ze mówicie w domu, jacy jesteśmy niekompetentni, niemili, niedouczeni. Przywilejem jest branie odpowiedzialności prawnej za Państwa pociechy. Jeśli cokolwiek się stanie, nagle przestają być ważne Państwa uprzedzenia dotyczące egzekwowania zasad zachowanie- pytacie Państwo, gdzie był i co robił nauczyciel. Był tam, gdzie zawsze. Przy Państwa dziecku, tyle, że oni na nasze uwagi często reaguje śmiechem... Dlaczego?? Bo mu wolno. Na temat urlopu nie będę się już nawet wypowiadała, moja przedmówczyni, wyjaśniła sprawę bardzo prosto. Od dzieci nie można wymagać, nie zadawać niczego do domu, ale do nas macie pretensję, jeśli tylko dziecku nie spełnia Waszych oczekiwań, to chore. Szkoda, że nie wszyscy muszą się non stop doskonalić za własne pieniądze... świat jest niesprawiedliwy. Pracując w podstawówce jesteśmy czasami po trzech kierunkach, co nie daje nam gwarancji pracy. Nie ma pewności, że przyszłym roku szkolnym będą dla nas godziny. Może w czerwcu dowiemy się, że od września nie ma zapotrzebowania na nasze zajęcia... Drobiazg... Jaka jeszcze wyższość mojego zawodu...Pomyślmy. Wiem. Praca z dziećmi, która przynosi satysfakcję niezależnie od knowań dorosłych i podważania jego autorytetu przez ministra, którego statutowym zadaniem jest dbanie o nasz warsztat pracy.

Michelle 2015-09-07 21:19:40

Nauczyciel jedzie na wakacje w szczycie sezonu- wtedy kiedy jest najdrożej.
Ja też bym chciała pojechać np. do Chorwacji w czerwcu lub wrześniu i zapłacić dużo mniej.
Ja nie mogę wziąć urlopu na żądanie. Niektórzy idą na imprezę w niedzielę, popiją i w poniedziałek mogą mieć wolne- nauczyciele nie.
Jeżeli chcę np. iść na pogrzeb ( np. kuzynki lub cioci), a nie zmarł nikt z mojej najbliższej rodziny, to też nie mogę bo wolne mi nie przysługuje.

Czy górnicy i rolnicy mają ukończone studia, chodzą non stop na szkolenia, warsztaty, robią awanse...??? Nie sądzę. Proszę nas nie porównywać do kogoś kto skończył zawodówkę!
Rolnicy dostaną to co chcą, bo spalą parę opon i wywalą zboże na tory. A z nauczycielami się nikt nie liczy, bo są odpowiedzialni i robią strajk po lub przed godzinami pracy. Trzeba zastrajkować podczas Matur, to zaczną się z nami liczyć.
Od nas się wymaga, żebyśmy uczyli, wychowywali, byli psychologami.
Jako wychowawca dostaję ok. 1 zł na miesiąc na ucznia!!!
Żenada. A ile papierkowej roboty- dziennik, arkusze ocen, przepisywanie z tabeli do tabeli! No i oczywiście wywiadówki i roszczeniowi rodzice, którzy wychowują swoje dzieci bezstresowo... Nie potrafią dać sobie rady z jednym dzieckiem, a od nas wymagają cudów.

Trzeba przywrócić szacunek dla tego zawodu.

Kiedyś usłyszałam od jednego ucznia, że on nie musi się uczyć, bo będzie pracował w warsztacie ojca i tak zarobi więcej ode mnie...

do sprawny samorząd 1.8

"młodych, zdolnych i dobrze wykształconych" - i bez doświadczenia. W tym zawodzie najważniejsze jest doświadczenie, a te zdobywa się latami. Studia nie uczą praktyki, tylko teorii- a to ogromna różnica. Wierz mi nie chciałbyś być uczony przez nauczyciela zaraz po studiach... A może operacja serca wykonywana przez absolwenta bez doświadczenia??? Zastanów się co mówisz.
Jak tak zazdrościsz, to zapraszam do gimnazjum.

REKLAMA