Adam Mokrysz, Mokate: W zarządzaniu kieruję się zasadą "twardo do problemów, miękko do ludzi"

W styczniu minie rok odkąd Adam Mokrysz przejął stery w rodzinnej firmie Mokate. Jak sam mówi, w zarządzaniu kieruje się zasadą „twardo do problemów, miękko do ludzi”. Natomiast zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym nie lubi lenistwa, marnowania czasu i pieniędzy. - Największą złość budzą we mnie sytuacje, w których jeden człowiek niweczy pracę całej grupy - dodaje.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Adam Mokrysz, Mokate: W zarządzaniu kieruję się zasadą "twardo do problemów, miękko do ludzi"

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

21 gru 2016 9:48


Sytuacja w wielu firmach rodzinnych w Polsce nie napawa optymizmem. Okazuje się, że młodzi nie palą się do przejęcia sterów w firmie. Jak pan sądzi, z czego to wynika? Pan się na taki krok zdecydował.

Adam Mokrysz, prezes Mokate i CEO Grupy Mokate: – Nie chciałbym występować w roli eksperta i osądzać, dlaczego w innych firmach dzieje się tak, a nie inaczej. Mogę natomiast opowiedzieć, jak wygląda to z mojej perspektywy. Dynamiczny rozwój Mokate przypadł na lata mojego dzieciństwa. Firma była ważnym elementem naszego codziennego życia. W naturalny sposób już wtedy zacząłem się interesować tym, co dzieje się w Mokate. Rodzice zaszczepili we mnie wartości takie, jak szacunek do pracy, do drugiego człowieka. Pokazali, że rodzinna firma to zarówno ogromne wyzwanie, ale i szerokie możliwości rozwoju. Bardzo szybko zrozumiałem, że swoją przyszłość zwiążę właśnie z Mokate.

Jednak czy był taki moment, kiedy przeszło panu przez myśl, aby jednak pracować gdzieś indziej?

– Nie. Nie wyobrażam sobie, bym mógł spełniać się zawodowo gdzieś indziej. Praca w rodzinnej firmie jest przede wszystkim moją pasją, która każdego dnia dostarcza mi nowej energii do działania, dając jednocześnie ogromną satysfakcję. Poza tym ogromnym zaszczytem jest dla mnie fakt, że mogę rozwijać wielkie dzieło moich rodziców, jakim jest Mokate. Dla nas rodzinna firma to coś więcej niż tylko biznes. To kilkupokoleniowe tradycje, przywiązanie do pewnych wartości i odpowiedzialność za kontynuację tego, co stworzyli nasi przodkowie.

Sam proces sukcesji nie jest łatwy – jak on przebiegał w pańskim przypadku?

– W moim przypadku sukcesja była naturalnym procesem, do którego przygotowywałem się wiele lat. Spokojnie, bez presji. Mam to szczęście, że rodzice umiejętnie wprowadzali mnie w firmę - krok po kroku. Pierwszym etapem była edukacja – w której duży nacisk kładli na to, by wraz z wiedzą teoretyczną zdobywany był szeroki wachlarz kompetencji praktycznych. Później od najniższych szczebli budowałem swoją pozycję w firmie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

beno 2017-07-20 09:13:11

niech powie jak płacą 5,60 na godzinę złodzieje.... podobno powstają u nich związki zawodowe hehe