Pracownicy Fabryki Broni „Łucznik” domagają się podwyżki

10-procentowych podwyżek płac domagają się pracownicy Radomskiej Fabryki Broni „Łucznik”. W tej sprawie prowadzone negocjacje ze związkami zawodowymi. Zdaniem zarządu oczekiwania załogi są wygórowane.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Pracownicy Fabryki Broni „Łucznik” domagają się podwyżki

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JS

13 cze 2017 17:30


Chodzi o podwyżki w wysokości 200 zł brutto dla każdego pracownika. Według prezesa "Łucznika" Adama Suligi wymagania załogi są zbyt wysokie. "Nie wydaje mi się, żeby nasi pracownicy źle zarabiali" - powiedział dziennikarzom we wtorek prezes zarządu. Średnia pensja w zakładzie za pierwsze cztery miesiące tego roku wynosiła - według niego - ponad 4,8 tys. zł brutto.

Suliga dodał, że pracownicy dostali ostatnią podwyżkę na przełomie listopada i grudnia ub. roku, z wyrównaniem od 1 października. "Minęło niecałe sześć miesięcy i związki zawodowe życzą sobie następnej podwyżki w wysokości ponad 10 procent. Wydaje nam się, że to trochę za dużo" - stwierdził Suliga.

Prezes podkreślił, że negocjacje wciąż trwają. Jak zaznaczył, w piątek zarząd przedstawił związkowcom swoją propozycję zmian zaszeregowania i regulacji płac, i na razie nie przedstawili oni swojego stanowiska. Ze względu na to, że rozmowy są w toku, prezes nie chciał zdradzać dziennikarzom szczegółów oferty złożonej załodze.

W ocenie sekretarza komisji zakładowej "S" Dariusza Sobczaka żądania płacowe pracowników nie są wygórowane. "Jeżeli byłby podpisany tak duży kontrakt, jaki jest planowany (na produkcję karabinków dla Wojsk Obrony Terytorialnej - dop. red), będzie potrzebny wysiłek ogromnej części załogi i zwiększenie wydajności, więc powinien iść za tym wzrost wynagrodzeń" - stwierdził przedstawiciel zakładowej "Solidarności".

Zdaniem posła Kukiz'15 Roberta Mordaka, który we wtorek zorganizował konferencję prasową, "napięta sytuacja" między pracownikami a zarządem fabryki dotyczy nie tylko żądań płacowych, ale także ostatnich zwolnień dwóch osób z kadry kierowniczej, z działu marketingu i BHP. Według parlamentarzysty zwolnienia pracowników z dużym doświadczeniem zawodowym są niekorzystne dla fabryki.

"Tracony jest kapitał ludzki, który po przejściu na wolny rynek może zasilić konkurencyjne firmy, może nawet spoza naszego kraju" - ocenił Mordak. Według niego pracownicy z fachową wiedzą powinni być co najwyżej przesunięci na inne stanowiska, a nie zwalniani. "Apeluję do zarządu i rady nadzorczej o wycofanie się z tej decyzji i zaprzestanie zwolnień doświadczonych pracowników"- stwierdził poseł Kukiz'15.

Pytany o ewentualne kolejne zwolnienia prezes "Łucznika" powiedział, że nie ma takich planów. Zaznaczył, że w tym roku do pracy przyjęto 30 osób, a zwolniono tylko dwie osoby.

Suliga nie chciał zdradzić przyczyn zwolnienia, m.in. szefa marketingu, odpowiedzialnego za handel bronią. "Zarząd ocenił, że inna osoba będzie lepiej zabiegać o te sprawy, a w każdym bądź razie - może inaczej" - powiedział prezes spółki.

Fabryka Broni "Łucznik" - Radom Sp. z o.o. została powołana 14 lipca 2000 r., 75 lat od powstania fabryki broni w Radomiu. Jest głównym producentem i dostawcą broni dla polskiego wojska oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, na eksport i na rynek cywilny. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.