Praca dla grabarza i tanatokosmetyka: Jak się pracuje w branży funeralnej?

Rynkowe zarobki grabarzy wahają się w przedziale od 2200 do 3200 zł. Co dziesiąty pracownik tego zawodu otrzymuje wynagrodzenie w wysokości mniejszej niż 1500 zł. Najwyższe płace, na jakie mogą liczyć grabarze, to 3500 zł.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Praca dla grabarza i tanatokosmetyka: Jak się pracuje w branży funeralnej?

PODZIEL SIĘ


Autor: JP

1 lis 2015 21:14


Praca członka personelu zakładu pogrzebowego nie wymaga wygórowanych kwalifikacji. Jak podaje serwis wynagrodzenia.pl, istnieje też możliwość uzyskania dyplomu zawodowego. Aby zostać dyplomowanym grabarzem, należy udać się do niemieckiego miasta Munnerstad i zapisać się na The Theo Remmertz Academy. Obecnie to jedyna funeralna uczelnia w Europie. Zważywszy na fakt, że koszty pogrzebu w Niemczech wynoszą pomiędzy 2 a 5 tys. euro, zarobki grabarzy kształtują się tam na odpowiednio wysokim poziomie. Samo wykopanie grobu w sąsiadującej Austrii to kwota ok. 300 euro.

Pracodawcy preferują jednak osoby o schludnej aparycji oraz empatii, która pozwoli rozmawiać z klientem przechodzącym trudne chwile.

Nieuregulowana branża

- Na temat branży funeralnej nie ma statystyk ani brak badań rynku - informuje dziennik.pl. - Trudno podać dokładną liczbę zakładów pogrzebowych, krematoriów, balsamistów, tanatoprakserów, zarządców cmentarzy, opiekunów grobów, mistrzów ceremonii, organizatorów targów, wydawców pracy, handlarzy karawanami, firm szkoleniowych czy producentów trumien.

Jak mówi Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego, wszystko w tej branży jest tajne łamane przez poufne.

– Nie ma jasności nawet co do tego, ile jest w Polsce cmentarzy – mówi.

Opowiada, że na potrzeby swojego stowarzyszenia próbował policzyć miejsca, gdzie chowa się zwłoki – komunalne i wyznaniowe. Nie zdołał. Szacuje więc tylko, że liczba większych i mniejszych nekropolii waha się od 10 tys. do 12 tys. Nie wiemy więc ile osób tak naprawdę pracuje w branży

Praca jest trudna...

Wiadomo natomiast, że pracownik przedsiębiorstwa pogrzebowego nie ma łatwo, wg wielu źródeł do których dotarliśmy, miewa koszmary nocne, ale to zazwyczaj na początku pracy w branży. Potem, po paru tygodniach, może spokojnie spać. Niektórzy przyznają, widok 10 zwłok na dobę i przebywanie z nimi sam na sam, również nocą, staje się normą.

Przenoszenie zwłok z samochodu do chłodni w zakładzie pogrzebowym, asysta przy sekcji zwłok, mycie i ubieranie ciała, zaklejanie nieboszczykowi powiek, nawet malowanie twarzy nieboszczykowi i układanie mu włosów to niejedyne zajęcia pracowników firmy zajmującej się organizacją pogrzebów. Taki zakład zatrudnia zazwyczaj kilkanaście osób.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA