Polska branża transportowa rośnie dzięki niskim płacom

Polskie firmy transportowe czeka dobry rok. Branża szacuje, że średnie wzrosty mogą sięgnąć nawet 10 proc.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Polska branża transportowa rośnie dzięki niskim płacom

PODZIEL SIĘ


Autor: Newseria

2 lut 2015 7:56


To efekt taniejących paliw oraz ożywienia gospodarczego, które przełoży się na większy wolumen przewożonych towarów.

– W 2015 roku zobaczymy spektakularny wzrost usług w branży TSL [transport, spedycja, logistyka – red.] – mówi Artur Czepczyński, prezes zarządu firmy spedycyjnej ABC-Czepczyński. – Wyniesie on ok. 6-7 proc., może nawet dojść do 10 proc. Wszystko będzie się rozbijało o obniżkę cen paliw, która, jak sądzę, przy obecnej cenie baryłki ropy nie będzie się zmieniać w perspektywie kolejnych miesięcy i to może wpłynąć na zdecydowanie większą atrakcyjność przewozów drogowych.

Z raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że polskie firmy miały w 2013 roku 25-proc. udział w rynku międzynarodowych przewozów w Unii Europejskiej. To oznacza, że Polska jest liderem rankingu. Jednocześnie z każdym rokiem rośnie wielkość przewożonych przez Polaków ładunków: w 2013 roku były one o 12,9 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Polska wygrywa w europejskiej konkurencji m.in. dzięki niższym płacom. Dlatego zagrożeniem dla branży są regulacje obowiązujące w Niemczech od początku stycznia br. Według władz tego kraju przepisy dotyczące minimalnej stawki za godzinę (8,5 euro) dotyczą również kierowców z firm transportowych z innych krajów, które przewożą towary przez Niemcy. Konfederacja Lewiatan szacuje, że mogłoby to podnieść koszty prowadzenia działalności firm nawet o 9 proc.

Po tygodniach negocjacji udało się doprowadzić do zawieszenia tego wymogu, do momentu rozstrzygnięcia tej kwestii przez Komisję Europejską, jednak problem nie został całkowicie rozwiązany. Poza tym płaca minimalna obowiązuje w przypadku, gdy ciężarówki są rozładowywane i załadowywane na terenie Niemiec.

– Czekamy na te kontrole i zastanawiamy się, czy będą one dla nas pozytywne. Nikt się nie spodziewa jednak tego, że zmienią one cokolwiek w obecnej sytuacji – zaznacza Artur Czepczyński i podkreśla, że w przewozach międzynarodowych nic nie powinno zagrozić pozycji polskich firm. – Firmy z Europy Zachodniej na pewno nie są dla nas aż tak dużym zagrożeniem, dlatego że są mocno umocowani na swoich rynkach. To bardziej my chcemy wejść na rynki zachodnie, dlatego że kraje takie jak Niemcy, Francja czy Belgia są dalej dla nas atrakcyjne pod kątem przewozów. Różnice w stawkach między Polską a Beneluksem dochodzą do 30-40 proc.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA