Podwyżki emerytur tylko o 5 zł. To wina wskaźnika waloryzacji

Minimalne emerytury wzrosną w przyszłym roku zaledwie o 5 zł. To efekt zaproponowania przez rząd procentowego wskaźnika waloryzacji.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Podwyżki emerytur tylko o 5 zł. To wina wskaźnika waloryzacji

PODZIEL SIĘ


Autor: Dziennik Gazeta Prawna

3 lip 2015 6:42


Minister pracy i polityki społecznej przygotował już projekt waloryzacji przyszłorocznych rent i emerytur. Jeśli nic się nie zmieni, wszystkie świadczenia zostaną zwiększone o 0,52 proc. Eksperci ostrzegają, że stracą na tym osoby otrzymujące świadczenia poniżej średniej, zyskają zaś pobierający najwyższe wypłaty.Emeryt, który dostaje obecnie 880,50 zł, w marcu przyszłego roku otrzyma 885,07 zł; ten ze świadczeniem w wysokości 5 tys. zł po waloryzacji będzie mieć pięć razy większą podwyżkę - podaje Dziennik Gazeta Prawna.

Ubezpieczeni, którym się uda udowodnić staż uprawniający do minimalnej emerytury, otrzymują obecnie z ZUS kwotę 880,45 zł. Takich osób w Polsce jest 149 tys. i od 15 lat wysokość pobieranych przez nich świadczeń spadła w porównaniu do płacy minimalnej. O ile w 2000 r. proporcja ta wynosiła 67,72 proc., o tyle obecnie otrzymują oni zaledwie 50 proc. wynagrodzenia minimalnego.

Wyrównać najniższe emerytury do minimum socjalnego

Organizacje związkowe domagają się zmiany sposobu waloryzacji. – Konieczne jest wprowadzenie zasady, że najniższe świadczenia powinny być podnoszone o określoną kwotę. W takim przypadku na stałe powinna być wprowadzona zasada, że waloryzacja jest mieszana – tłumaczy Tadeusz Chwałka, przewodniczący Forum Związków Zawodowych.

Natomiast Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ, członek Rady Nadzorczej ZUS, dodaje, że problem osób znajdujących się w trudnej sytuacji można rozwiązać tylko wyrównując najniższe emerytury do minimum socjalnego.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Joanna 2015-07-05 12:21:08

Dlaczego najniższe emerytury mają być stale porównywane do tych, które wypracowano przez "włożony" wysoki kapitał początkowy, ukończone studia, zajmowanie dobrze płatnych stanowisk. To nie jest ich wina, a to oni wciąż płacą koszty podnoszenia najniższych emerytur, bo ilekroć rząd zmienia zasady waloryzacji, tyle razy odbywa się to kosztem emerytur wyższych i robi się to pod iście socjalistycznym hasłem "takich samych żołądków". Czyli jednym się zabiera, drugim się daje. Jest to głęboko niesprawiedliwe. Artykuł powyższy, co gorsza ten sposób interpretacji faktów tylko szczuje jednych przeciw drugim. Związki zawodowe nie są od tego by bronić jedną grupę zawodową, a wszystkie i nie namawiać do zabrania bogatym by dać biednym. Czasy Janosika i jedynie słuszne dawno minęły. Pora na wypracowane rzetelnie wyliczone emerytury, wyższe i niższe, wszak społeczeństwo jest zróżnicowane ekonomicznie. A grupa najsłabiej opłacanych, często wcześniej nie pracujących, tylko ślizgających się w szarej strefie niech dofinansuje skarb państwa, a tych, którzy wypracowali wyższe emerytury zostawili w spokoju!

REKLAMA