Po podwyżce płacy minimalnej każdy pójdzie po podwyżkę

• 14 czerwca rząd przyjął propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2017 r. na poziomie 2 tys. zł brutto.
• Według ekspertów, w konsekwencji pojawi się presja, aby podnieść wynagrodzenia również pracownikom zarabiającym nieco więcej, aby nie spadli na minimalny poziom.
• Dla wielu mniejszych firm ten ciężar może być nie do udźwignięcia.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Po podwyżce płacy minimalnej każdy pójdzie po podwyżkę

PODZIEL SIĘ


Autor: Jakub Prokop

16 cze 2016 11:05


Jeśli zapowiadana podwyżka płacy minimalnej o 150 zł wejdzie w życie, odczują to nie tylko pracownicy zarabiający najmniej.

– Dla pracowników, którzy byli traktowani w niewłaściwy sposób przez nieuczciwych pracodawców, wysoka płaca minimalna jest ochroną – mówi Dagmara Mytkowska, dyrektor personalny w Polaris Polska.

Przyznaje przy tym, że znakomita większość polskich pracodawców jest rzetelna, a podwyżka będzie miała wpływ również na nich, niezależnie od tego, czy do tej pory postępowali z pracownikami uczciwie, czy nie.

Czytaj też: 2 tys. zł w 2017 r.? Pracodawcy RP, Lewiatan i BCC przeciwko. ZRP za

– Jako HR-owcy z założenia stoimy na straży równowagi pomiędzy prawami pracowniczymi a interesem pracodawcy. Z jednej strony, patrząc na pracowników, zapowiadana podwyżka cieszy. Z drugiej – na pewno będzie silna presja na pracodawców pod kątem podniesienia wszystkich płac, również tych wyższych. Pojawią się reperkusje ze strony rynku. To już nie jest takie dobre z punktu widzenia zarządzania – komentuje ekspertka.

Jej zdaniem decyzja rządu jest dość populistyczna, nastawiona na zaspokojenie oczekiwań najniżej opłacanej grupy społecznej.

– 200 zł to propozycja wyższa nawet niż propozycja Ministerstwa Pracy. W środowisku można odczuć duże zaskoczenie i – jeśli zmiana przejdzie – będziemy musieli się mocno zastanawiać, co z tym zrobić. W mniejszych organizacjach pracodawcy na pewno będą rezygnowali z umów o pracę i przechodzili do szarej strefy – twierdzi HR-owiec.

Czytaj też: "Pracodawcy będą szukali innych rozwiązań"

Sytuację wyjaśnia główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek:

– Szacuje się, że Polsce ok. 1,3 mln osób otrzymuje płacę minimalną, w tym 3/4 to osoby pracujące w mikroprzedsiębiorstwach. Przeciętne wynagrodzenie w mikrofirmach to 2315 zł (ostatnie dane z 2014 r.). Podniesienie wynagrodzenia minimalnego do 2000 zł oznacza, ze będzie ono stanowiło ponad 86 proc. wynagrodzenia przeciętnego w mikroprzedsiębiorstwach. Oznacza tym samym presję na wzrost wynagrodzeń, które dzisiaj są powyżej płacy minimalnej – mówi.

Według jej danych wzrost minimalnego wynagrodzenia do 2000 zł podniesie koszty mikroprzedsiębiorstw co najmniej o ponad 1,6 mld zł. Do tego dochodzi ewentualna konieczność podniesienia płac kształtujących się dzisiaj powyżej minimalnego wynagrodzenia.

– Część pracodawców tego nie udźwignie. Prawdopodobny efekt: wzrost szarej strefy, optymalizowanie zatrudnienia. Zapewne także część pracowników nie osiągnie wzrostu dochodów - będą tylko otrzymywać więcej oficjalnie, a mniej "nieoficjalnie" – komentuje ekonomistka.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.