Nie jesteś szczęśliwy w naszej firmie? Odejdź, a my ci za to zapłacimy

Coraz więcej firm za oceanem płaci pracownikom za rzucenie pracy. Również tym, którzy ledwo ją zaczęli. Dlaczego się na to decydują i ile oferują?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Nie jesteś szczęśliwy w naszej firmie? Odejdź, a my ci za to zapłacimy

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

31 lip 2014 6:17


Prawdopodobnie prekursorem proponowania świeżo zatrudnionym osobom pieniędzy za odejście (pay to quit) jest amerykański sklep internetowy, Zappos. Rządzącej się nietypowymi zasadami firmie zależy na tym, żeby wszyscy pracownicy czuli się w niej dobrze. Dlatego też kandydaci już na początku procesu rekrutacyjnego mają okazję zaznajomić się z klimatem, jaki w niej panuje – zdarza się, że są zapraszani na drinka do baru albo na pracowniczego grilla.

Czytaj też: Świat należy do ludzi odważnych, Zappos - do człowieka szalonego

Później nowi pracownicy przechodzą czterotygodniowy proces onboardingu, by po jego zakończeniu otrzymać propozycję odejścia za równowartość jednomiesięcznej pensji.

– Robimy to, bo chcemy zatrudnić tylko tych, którzy są przekonani, że chcą pracować dla Zappos. Nasza kultura jest unikatowa i nie każdy dobrze się w niej czuje. Jednak ofertę akceptuje mniej niż jeden procent kandydatów – tłumaczy Kelly Wolske, trener Zappos na łamach „Magazyn Employer Branding".

Zwyczaj przyjął się również w Amazonie (Zappos jest jego częścią). Internetowy sprzedawca proponuje swoim ludziom od dwóch do pięciu tysięcy dolarów za odejście. Ofertę opatrzoną podpisem „Prosimy nie przyjmować tej propozycji" kieruje do pracowników magazynu.

– Celem programu „Pay to Quit" jest skłonienie pracowników do zastanowienia się nad tym, czego naprawdę chcą. Pozostawianie w firmie osób, które tak naprawdę nie lubią w niej pracować jest niekorzystne dla spółki – tłumaczy Jeff Bezos, szef Amazona w liście do akcjonariuszy.

Nie chodzi, więc o to, żeby namawiać ludzi do odejścia, ale o to, żeby budować zespół zadowolonych i efektywnych pracowników. Rekordzistą pod względem wypłacanego odchodnego jest prawdopodobnie producent gier komputerowych Riot Games, który proponuje ludziom 25 tys. dolarów za rzucenie pracy.

– Każdy nowy pracownik ma prawo w ciągu 60 dni od zatrudnienia odejść i otrzymać od nas 10 proc. rocznego wynagrodzenia, czyli do 25 tys. dolarów. Dzięki temu będziemy wiedzieli, że ci, którzy u nas zostaną, robią to, bo im się u nas podoba – wyjaśniali przedstawiciele Riot Games na swoim firmowym blogu.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Dzis rzuciłem pracę 2014-07-31 21:56:27

Gdyby firmy w Polsce wprowadziły takie zasady::::::::

REKLAMA