Kobiety zarabiają mniej, ale nie czują się dyskryminowane

Według Diagnozy Społecznej kobiety w Polsce zarabiają mniej od mężczyzn, ale nie czują się dyskryminowane. Prof. Janusz Czapiński tłumaczy to przywiązaniem do tradycyjnego podziału ról, minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz - dystansem do słowa "dyskryminacja".
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Kobiety zarabiają mniej, ale nie czują się dyskryminowane

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

4 lis 2013 8:23


Jak pokazała tegoroczna Diagnoza Społeczna, kobiety w Polsce są dyskryminowane np. w zakresie zarobków - przeciętny dochód deklarowany przez nie jest o 1/4 niższy od dochodu mężczyzn (podobnie było w 2009 i 2011 r.). Nie wynika to ze statusu społeczno-zawodowego - we wszystkich grupach, z wyjątkiem rencistów, różnica jest taka sama lub zbliżona. Również w grupach zawodowych o względnie wyrównanych kompetencjach, obowiązkach i stanowiskach różnica w dochodach między kobietami i mężczyznami nie znika, choć spada do 19-20 proc.

Kobiety nie czują się jednak częściej dyskryminowane od mężczyzn, a w poprzednich latach większy był nawet odsetek mężczyzn niż kobiet doświadczających subiektywnie dyskryminacji.

Czytaj też: Coraz więcej kobiet na kierowniczych stanowiskach w "męskich" branżach

Zdaniem prof. Czapińskiego, jednego z autorów Diagnozy, wyniki świadczą o tym, że nadal Polacy mają tradycyjne wyobrażenie o podziale ról. "Wprawdzie rośnie grupa Polek dobrze wykształconych, które mają dość stereotypów i nie widzą powodu, dla którego piastując to samo stanowisko, mając to samo przygotowanie i kompetencje, co mężczyźni, dostają mniej pieniędzy. Ale ogromna większość kobiet wciąż przyjmuje za naturalne, że osobą w rodzinie, która ma zapewnić byt, jest mężczyzna" - powiedział.

Zauważył, że najgorsza sytuacja w małżeństwach jest tam, gdzie żona zarabia więcej. "Gdy mąż zarabia więcej, to łagodzi obyczaje w małżeństwie, kobieta łatwo się z tym godzi, nawet się z tego cieszy, a mężczyzna ma satysfakcję, że spełnia się w swej tradycyjnej roli" - uważa prof. Czapiński.

Innego zdania jest pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. "Nie wydaje mi się, by powodem tego, że kobiety nie czują się dyskryminowane, mimo że za tę samą pracę dostają mniej pieniędzy, jest przywiązanie do tradycyjnego podziału ról. Raczej bym to wiązała z kwestią językową" - powiedziała.

Wyjaśniła, że można to wytłumaczyć dystansem do słowa "dyskryminacja". "Jeśli pytamy ludzi, czy są dyskryminowani, najczęściej zaprzeczają. Natomiast gdy pytamy czy byli lub bywają gorzej traktowani ze względu na jakąś cechę - np. wiek, płeć czy religię - to często okazuje się, że tak było i przypominają sobie cały szereg takich sytuacji" - podkreśliła.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

verka 2013-11-08 22:40:17

O dyskryminacji w procesie już samej rekrutacji dużo dobrego można się dowiedzieć z fajnego serwisu dla pracownikow, radapracownikow.pl.