Jawność zarobków? Polacy zdecydowanie są za

Niegdyś sprawy dotyczące pensji otaczano tajemnicą. Uważano, że temat ten dotyczy ustaleń jedynie pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Jak dziś zapatrujemy się na tę kwestię?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Jawność zarobków? Polacy zdecydowanie są za

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

3 kwi 2014 9:53


Coraz więcej osób chce jawności pensji - wynika z sond przeprowadzonych przez portal wynagrodzenia.pl. Wynagrodzenia w firmach na ogół są tajemnicą. Kiedyś większość z nas uważała, że jest to prywatna sprawa między pracownikiem a pracodawcą. Z kolei za jawnością płac przemawiają względy ekonomiczne. Płaca jest bowiem ceną za pracę, a trudno wyobrazić sobie gospodarkę z utajnionymi cenami.

Czytaj też: Polacy chcą rozmawiać o zarobkach, ale... cudzych

Portal wynagrodzenia.pl już po raz trzeci przeprowadził sondę na ten temat. Okazało się, że w 2014 roku za jawnością wynagrodzeń opowiedziało się 70 proc. badanych, a przeciwnego zdania było tylko 30 proc. W porównaniu z sondami przeprowadzonymi na portalu w 2006 i 2007 roku jest to zdecydowana zmiana poglądów. W 2006 roku 57 proc. ankietowanych było zwolennikami jawności. Przeciwnego zdania było 43 proc.

Czytaj też: Polaków rozmowy o zarobkach. Tak szczerze jeszcze nie było

Jak widać na wykresie z roku na rok rośnie liczba osób uważających, że jawność życia gospodarczego powinna również dotyczyć zarobków. W ciągu 8 lat liczba zwolenników ujawniania wysokości płac wzrosła o 13 proc. W tej chwili ponad dwie trzecie Polaków uważa, że jest to pożądane działanie poprawiające relacje między pracodawcami i pracownikami.

Jest to również zgodne z światowymi tendencjami w tym zakresie gdyż budowanie przejrzystych i uczciwych reguł życia zawodowego jest jedną z głównych zasad gospodarki wolnorynkowej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

czesław 2014-04-03 12:18:45

Jestem za, zawsze to karta przetargowa gdy nie dostajemy podwyżki, choć ubiegamy o nią, a tu nagle dowiadujemy się, iż nasz kolega z biurka obok ma o 5 paczek więcej, jest nierozgarniętym ślimakiem mającym wszystko w nosie i dodatkowo pracuje o połowę krócej. Wtedy masz nawet inne podejście które niestety powoduje brak realnej pomocy, ja zawsze mówię, stać cię na kurs idź się doszkol, mnie nie stać na pomoc konkurencji która zarabia więcej, a mnij umie. Od razu widać czy ktoś zasługuje czy nie - jestem ZA! Ale jestem w sytuacji, gdzie mojego fachu trzeba się uczyć latami i zdobywać doświadczenie i po jednym czy nawet 10 kursach nikt mnie nie dogoni gdyż różnię się „doświadczeniem" które nabywałem przez lata ciężkiej pracy. I nie boję się studencików rąbiącym to samo za 1/4 kwoty.