Jak chcemy wycenić pracę, to wyceńmy, ale uczciwie

- Jeśli ktoś będzie chciał zarabiać 50 tys. miesięcznie i dochody firmy będą mu na to pozwalały, to proszę bardzo, ale niech zarobki pracowników będą do tego proporcjonalne - mówi Jan Guz, przewodniczący OPZZ.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Jak chcemy wycenić pracę, to wyceńmy, ale uczciwie

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

28 kwi 2014 6:00


Pański ostatni pomysł dotyczący ograniczenia zarobków menedżerów do ośmiokrotności pensji najsłabiej wynagradzanych pracowników mocno zelektryzował środowisko biznesu. Niektórzy nazwali go intelektualną aberracją.

Jan Guz, przewodniczący OPZZ
: Zdziwiłbym się, żeby ten, który zarabia ponad milion złotych rocznie - a takich osób jest w Polsce już 14 tys. i każdego roku przybywa - powiedział, że dla niego to jest dobry pomysł. Jednak nie może być tak, że 50 proc. wynagrodzenia stuosobowej firmy stanowi wynagrodzenie prezesa. Oczywiście, niech zarabia dużo, jeśli zakład jest dobry, ale niech za wzrostem jego zarobków idą też podwyżki dla pracowników. My chcemy zaproponować społeczeństwu, aby obowiązywał mnożnik średniego wynagrodzenia w zakładzie. Nie jesteśmy oderwani od rzeczywistości, bo na świecie funkcjonują różne rozwiązania regulujące wysokość wynagrodzeń, np. w Szwajcarii, która ustaliła pewne zaporowe możliwości wzrostu pensji menedżerów.

A dlaczego akurat ośmiokrotność?


- Wydaje mi się, że jest to już taki poziom dochodu, który pozwala na całkiem wygodne życie. Gdybyśmy założyli, że średnie wynagrodzenie w zakładzie, powiedzmy sobie dla uproszczenia, wynosi 4 tys. zł, to mnożąc to przez osiem daje 32 tys. zł miesięcznie dla menedżera. Rocznie - 360 tys. zł. Takie pobory pozwalają na godne, ponadprzeciętne życie. I uważamy, że to jest wystarczające w aktualnych warunkach.

Nie uważa pan, że mimo wszystko jest to trochę zbyt daleko posunięta myśl, aby ingerować w to, ile zarabia się np. w prywatnych firmach?

- Ale ja nie chcę nikomu niczego narzucać, a tym bardziej zabierać. Jeśli ktoś będzie chciał zarabiać 50 tys. miesięcznie i dochody firmy będą mu na to pozwalały, to proszę bardzo, ale niech zarobki pracowników będą do tego proporcjonalne. Chciałbym, żeby było tak, że jak on ma krowę, to żebym ja też mógł ją mieć, aby wyżywić rodzinę.

Dzisiaj menedżerowie w firmach ponoszą najmniejsze ryzyko. Ustanawiają sobie wysokie wynagrodzenia i odprawy w razie utraty miejsca pracy. Ostatnio takich przypadków jest w Polsce wiele, jednym z nich chociażby PGNiG. Natomiast jak firma bankrutuje, to załoga pozostaje z długiem i bez pracy. Tak nie może być. To powinno być właściwie, sprawiedliwie rozłożone. Poprzez to chcemy głosić większy solidaryzm społeczny.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

3 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

ewka 2014-10-12 16:17:35

ano właśnie.. a często tak nie jest. i potem ludzie toną w kredytach. my o tyle nie toniemy, że dobrze wybraliśmy ;) mamy gotówkowy z getinu i nie ma problemu ze spłatą a finanse ogarnięte.

jonek 2014-04-29 09:42:10

matko boska, pan z opzz wyglasza jakies mega herezje, ograniczac wynagrodzenie w prywatnych firmach ????

gul 2014-04-28 13:31:22

31 tys. zł. pensji – tyle dostaje Józef Wilk, szef związku w Południowym Zakładzie w Nowym Sączu. Zarobki szefa NSZZ PKP Cargo Marka Podskalnego to 15 tys. zł. Waldemar Latała, szef Federacji Związków Zawodowych Maszynistów Lokomotyw w Wałbrzychu, otrzymuje miesięcznie 12 tys. zł.