Nowe prawo autorskie postrachem dla start-upów?

Europejskie start-upy, czyli młode innowacyjne firmy, obawiają się, że proponowane przez Komisję Europejską nowe przepisy prawa autorskiego, zwłaszcza obowiązek monitorowania treści zamieszczanych przez użytkowników, uniemożliwią im dalszą działalność.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Nowe prawo autorskie postrachem dla start-upów?

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JS

9 mar 2017 16:11


Zaproponowana jesienią ub.r. przez Komisję Europejską reforma przepisów o prawie autorskim wywołała gorącą debatę, także wśród działających w Unii start-upów. Dlatego w czwartek (9 marca) ich przedstawiciele spotkali się w Brukseli z politykami i legislatorami, żeby przedstawić im swoją perspektywę.

Najbardziej dyskusyjne zapisy dyrektywy dotyczą zobowiązania platform internetowych (jak Daily Motion, Youtube, Facebok), za pośrednictwem których użytkownicy dzielą się plikami do filtrowania zamieszczanych treści. Chodzi o to, aby zapobiec pojawianiu się w serwisach materiałów pirackich czy o nieznanym pochodzeniu. Dzisiaj serwisy internetowe nie mają obowiązku automatycznego kontrolowania treści zamieszczanych przez swoich użytkowników, muszą natomiast bezzwłocznie usunąć lub zablokować materiał, jeśli podejrzewają, że jest on nielegalnego pochodzenia. KE chce zaostrzyć te regulacje i odgórnie zobligować administratorów serwisów do monitorowania aktywności klientów.

"Stworzyliśmy darmową platformę dla muzyków, na której mogą oni zamieszczać swoje utwory. Mamy też oprogramowanie, za pomocą którego mogą komponować muzykę. Kiedy otrzymujemy jakieś sygnały o naruszeniu praw autorskich przez któregoś z użytkowników, to po prostu usuwamy dyskusyjny materiał. Jeśli nowe prawo wejdzie w życie, to nie będziemy w stanie monitorować aktywności wszystkich naszych użytkowników. Nie mamy odpowiedniej technologii, nie stać nas też na jej budowę. Po prostu nie będziemy mogli więcej oferować naszych usług" - powiedział Thomas Bonte z belgijskiego start-upu Musescore.

Dzisiaj jedynie niektóre platformy, jak YouTube, mają odpowiednie oprogramowanie umożliwiające filtrowanie treści.

"Skuteczne mechanizmy filtrujące kosztują, tym bardziej że mówimy tu o różnych rodzajach treści, więc programów musi być kilka. Dla małych lub średnich firm inwestycja w nową technologię to nieproporcjonalnie duży koszt. Duże firmy internetowe jakoś sobie poradzą, dla małych to może być koniec" - mówi niemiecka europosłanka Julia Reda z grupy Zielonych.

Zdaniem Redy start-upy mogą mieć problemy ze znalezieniem inwestorów, bo nie będą oni chcieli ponosić dodatkowych kosztów w związku z nową technologią. W rezultacie mogą nie być w stanie finansować swoich serwisów. Także sama technologia może okazać się zawodna, bo np. algorytmy nie będą w stanie rozpoznać parodii lub żartobliwych treści umieszczanych legalnie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Artmetic 2017-03-12 15:35:50

Pomoc w pisaniu umów, prawo autorskie - porady:
artmetic.pl

REKLAMA