Złe oświetlenie w biurze rujnuje nam zdrowie?

Niedoświetlone biura mogą rozregulować nasz wewnętrzny zegar - twierdzi neurofizjolog prof. Russel Foster z Oksfordu.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Złe oświetlenie w biurze rujnuje nam zdrowie?

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/jm

2 sie 2016 13:30


- Oko pozwala nam nie tylko rozpoznawać przestrzeń, ale również i czas - wyjaśnia badacz Russel Foster i zaznacza, że osoby, które np. w wyniku wypadku straciły oczy, mogą doświadczać poważnych problemów z rytmem dobowym. - U tych osób zegarek ciągle tyka, ale już nie tak regularnie - komentuje badacz.

Aby nasz wewnętrzny zegarek działał prawidłowo, potrzebna jest odpowiednie natężenie światła. - A w biurach światła jest za mało - mówi Foster. Dodaje, że w większości biur czy we wnętrzach domów natężenie oświetlenia to zaledwie 300-400 luksów. Dla porównania w pełnym słońcu natężenie światła dochodzić może aż do 100 tys. luksów, w cieniu - to 10 tys. luksów, a w pomieszczeniu w pobliżu okna 3 tys. luksów.

Badacz z Oksfordu zwraca uwagę, że w biurach często opuszcza się rolety - żeby lepiej widzieć to, co jest na monitorze komputera. - Tymczasem komórki zwojowe są zupełnie niewrażliwe na tak niskie natężenie światła. Do ich aktywacji potrzeba co najmniej 1000 luksów - zauważa badacz z Oksfordu. Jego zdaniem taki tryb pracy może mieć negatywne efekty.

Jak podaje, natężenie oświetlenia ma m.in. związek z procesami poznawczymi. Naukowiec powołuje się na badania, z których wynikło, że pełną czujność badani osiągali przy co najmniej 800 luksach, za to przy 200 luksach czujność spadała już aż o połowę.

Oświetlenie ma też związek z samopoczuciem i zdrowiem. Foster przypomina o wynikach eksperymentu, w którym w domu spokojnej starości zainstalowano w salonach oświetlenie o natężeniu 2000 luksów. Okazało się, że dzięki temu zabiegowi udało się u mieszkańców zmniejszyć problemy z bezsennością i wyregulować u nich rytm czuwania i snu. Oświetlenie miało też korzystny wpływ na mieszkańców z demencją - poprawiło to nie tylko ich regularność, ale i komfort życia.

Forster wymienia, że wśród krótkofalowych efektów zaburzeń rytmu dobowego są m.in. spadek uważności, utrata empatii, mniejsza skuteczność w przetwarzaniu informacji, impulsywność, a także spadek kreatywności i procesów poznawczych. Wśród efektów długofalowych (np. u pracowników zmianowych) jest m.in. to, że osoba jest bardziej narażona na infekcje, występuje u niej większe ryzyko cukrzycy typu 2 i chorób układu krążenia. Poza tym zaburzenia rytmu dobowego prowadzić mogą w dłuższej perspektywie do zaburzeń lękowych i depresji.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA