Zamieszanie wokół podwyżek dla pielęgniarek

Dyrektorzy szpitali nie przestają narzekać na 400-złotowe podwyżki dla pielęgniarek, bo muszą do nich dopłacać. Powód? Nieprecyzyjne przepisy. T
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Zamieszanie wokół podwyżek dla pielęgniarek

PODZIEL SIĘ


Autor: RynekZdrowia.pl/Gazeta Wyborcza

www.rynekzdrowia.pl

24 gru 2015 14:31


Tymczasem pielęgniarki chcą teraz dla siebie płacy minimalnej: od 1,5 do 2 średnich krajowych. Pomysł ustawowego określenia płacy minimalnej dla pracowników szpitali i przychodni wyszedł od ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

- Skoro minister ma taki pomysł, to my mu tylko podpowiadamy, jakie są postulaty naszej grupy - mówi Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Spełnienie postulatu pielęgniarek oznaczałoby, że ich pensje urosłyby do 6-8 tys. zł, czyli ponaddwu-, a nawet trzykrotnie. - Musimy coś zrobić, żeby zatrzymać młode pielęgniarki w kraju. Już teraz tylko co trzecia dziewczyna po studiach podejmuje pracę w zawodzie. Reszta szuka innego zajęcia albo wyjeżdża - przekonuje Dargiewicz.

OZZPiP mówił to samo, szykując się przed wyborami parlamentarnymi do strajku. Wtedy jednak związek żądał tylko 1,5 tys. zł dla każdej pielęgniarki. Podwyżka miała zostać wpisana do podstawy wynagrodzenia. Minister zdrowia Marian Zembala zaproponował tylko 300 zł brutto, potem dorzucił jeszcze 100 zł i obietnicę, że przez trzy następne lata ich pensje też będą podwyższane o 400 zł. W sumie więc wyniosą 1,6 tys. zł - przypomina "Gazeta Wyborcza".

Więcej czytaj na rynekzdrowia.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA