W pracy brak nam empatii i czasu, by zdiagnozować depresję

– Jesteśmy bardzo zapracowani, w pracy pędzimy ze spotkania na spotkanie, brak nam czasu na refleksję dotyczącą decyzji biznesowej, a co dopiero empatii i czasu, by powiedzieć, że coś złego dzieje się z inną osobą – mówi Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes Pfizer Polska.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

W pracy brak nam empatii i czasu, by zdiagnozować depresję

PODZIEL SIĘ


Autor: Bartosz Dyląg

23 wrz 2014 5:19


760 mln zł traci rocznie polska gospodarka z powodu depresji. Ciągle jednak nie jest to temat powszechny, o tym się nie mówi.

Nawet jeśli ktoś się leczy, to nie będzie budował grupy wsparcia w pracy – wyjaśnia Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes Pfizer Polska, lekarz z kilkuletnią praktyką w zawodzie, ze specjalizacją i doktoratem.

Czytaj też: Męcina: pracodawcy nie zdają sobie sprawy, jak duże są koszty depresji

Dorota Hryniewiecka-Firlej zaznacza, że ma w głowie taką wrażliwość, która podpowiada jej, że dana osoba wygląda na taką, która leczy się albo powinna to zrobić. Często obserwuje zmiany w zachowaniu czy nastrojach, to w zarządzaniu ludźmi jest chleb powszedni. Jej zdaniem nadwrażliwość, która prowadzi do stanów depresyjnych, jest jednym z pierwszych symptomów, które zapalają mi lampkę ostrzegawczą.

– Staram się wtedy delikatnie z nim rozmawiać, szczególnie w momencie stawiania poprzeczek i oczekiwań. Absolutnie jednak nie przekraczam granicy i nie wysyłam nikogo do psychiatry. W naszej kulturze nie jest to mile widziane, szczególnie ze strony szefa – wyjaśnia Dorota Hryniewiecka-Firlej.

Czytaj też: Depresja pracowników pogrąża firmy

Prezes Pfizer Polska podkreśla, że jako reprezentant pracodawców nie czuje się winna wszystkich grzechów tego świata, wszystkich chorób cywilizacyjnych. Jej zadaniem jest budować taką kulturę firmy, by ludzie chcieli w niej pracować.

– By wiedzieli, że ta babka jest normalna. Nawet jeśli dadzą ciała, to mogą przyjść do mnie, ja im pomogę, razem zaradzimy problemowi – zaznacza.

Dorota Hryniewiecka-Firlej dodaje, że nie buduje kultury firmy na podstawie lęku, w związku z tym trochę odpowiedzialności za nałogi czy złe stany chciałaby zostawić innym, np. rodzinie.

– Nie jestem aż tak arogancka, by powiedzieć, że jestem Panem Bogiem i wszystko zależy ode mnie. Jestem tylko elementem w tej układance. Jako lekarz znam rolę rodziny, dzieciństwa, szkoły, relacji z rodzicami w skłonnościach do takich zachowań – twierdzi Hryniewiecka-Firlej.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA