Szpitale mają coraz większy problem z zatrudnianiem lekarzy

Lekarze zatrudnieni w szpitalu w ramach etatu lub kontraktu nie mogą dodatkowo dyżurować w placówce, która ich zatrudnia w ramach umowy zlecenia. Sytuacji nie rozwiązuje też założenie przez lekarzy specjalistycznej spółki, jeśli nie prowadzi ona usług hospitalizacji. Lecznicy pozostaje zatrudnianie lekarzy na etacie w ramach "opt-out” lub wyłącznie na kontrakcie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Szpitale mają coraz większy problem z zatrudnianiem lekarzy

PODZIEL SIĘ


Autor: Rynek Zdrowia

www.rynekzdrowia.pl

19 wrz 2014 17:36


Szpitale mają coraz większy problem z zatrudnianiem lekarzy. Gdy ci zatrudnieni wypracują standardową, dobową normę z etatu (do godziny 14), pojawia się problem, kto zabezpieczy dyżury medyczne w nocy i w weekendy. Zgodnie z orzeczeniami ZUS-u ten sam pracownik, nie może pracować w tym samym zakładzie na dwie umowy, i od jednej z nich nie odprowadzać składek.

Czytaj też: Polska na ostatnim miejscu. Brakuje nam lekarzy

Sprawę przypieczętował wyrok Sądy Najwyższego, który wiosną tego roku w wyrokach sygn. II UK 447/13 oraz II UK 482/13 przyznał rację ZUS-owi i nakazał szpitalom zapłatę zaległych składek za umowy zlecenia.

Jakby tego było mało, w sierpniu tego roku wojewoda śląski zakwestionował możliwość wynajmowania przez szpital lekarzy zrzeszonych w zewnętrznej spółce tylko na dyżury. Jako argument przeciw tej formie zatrudniania na dyżurach wojewoda uznał fakt, że spółka nie prowadzi działalności szpitalnej. Sprawa dotyczyła Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie.

Taki problem mógł mieć też Szpital Wojewódzki w Opolu. Jak przyznaje jego dyrektor Renata Ruman-Dzido, takie rozwiązania, które obowiązują w wielu szpitalach, też stosowano przed laty w kierowanej przez nią placówce.

- Zawieraliśmy umowę z niepublicznym zakładem opieki zdrowotnej, który był zobowiązany zapewnić obsadę lekarską po godzinach normalnej ordynacji. Z tej formy zatrudnienia był zadowolony i szpital, i lekarze dyżurujący. Jednak na skutek niespodziewanych, różnych interpretacji przepisów ze strony ZUS-u i innych organów, musieliśmy z tego zrezygnować - wyjaśnia dyrektor Ruman-Dzido.

Cały artykuł czytaj tu

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA