Studia pielęgniarskie wracają do łask. Czy jednak ich absolwenci zostaną w kraju?

Dane dotyczące rekrutacji z wielu uczelni medycznych w całym kraju wskazują na ok. 20-40 proc. wzrost liczby kandydatów na kierunkach pielęgniarstwo i położnictwo. To cieszy, bo w Polsce już brakuje pielęgniarek.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Studia pielęgniarskie wracają do łask. Czy jednak ich absolwenci zostaną w kraju?

PODZIEL SIĘ


Autor: RynekZdrowia.pl

www.rynekzdrowia.pl

4 sie 2016 8:59


Liczba kandydatów na pielęgniarstwo i położnictwo I stopnia wzrosła m.in. na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. W rekrutacji 2014/2015 i 2015/2016 liczba kandydatów do ponad 200 indeksów wynosiła odpowiednio 418 i 415, a w obecnym było to już 553.

Podobnie było na położnictwie rok i dwa lata temu; przy limicie nieco ponad 100 miejsc starało się 264 i 253 kandydatów. W tegorocznej rekrutacji limit miejsc to 142, zaś liczba chętnych wyniosła 381.

Na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym w zeszłym roku liczba kandydatów na jedno miejsce na pielęgniarstwie wynosił 3,5 - w obecnej rekrutacji 4,2. Na położnictwo w rekrutacji 2015/2016 o każdy indeks starało się 5,4, teraz 7,5.

Limit miejsc na pielęgniarstwo I stopnia w tegorocznej rekrutacji na Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu wynosił 120 miejsc. Starało się o nie 425 kandydatów, rok wcześniej - 348. Wzrosła również liczba kandydatów na położnictwo I stopnia. W zeszłym roku o 70 indeksów walczyło 195 kandydatów, w rekrutacji 2016/2017 już 335.

Możliwości zatrudnienia będą nieograniczone 

Dr Piotr Karniej, prodziekan ds. studentów Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu przyznaje, że najłatwiej byłoby skomentować tę sytuację stwierdzeniem, że zawody pielęgniarki i położnej wracają do łask.

- Jednak nie ma się co oszukiwać. Studenci pielęgniarstwa i położnictwa kształcą się często z myślą o pracy zagranicą. Wynagrodzenia pielęgniarek w wielu krajach europejskich są nawet dziesięciokrotnie wyższe niż w Polsce. To, niestety, prawda, że kształcimy głównie kadry na rynek zachodni - mówi  dr Karniej.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.