Przedsiębiorstwa społeczne: gdy prywatna i publiczna służba zdrowia zawodzi

Służba zdrowia: prywatna czy publiczna? A może istnieje trzecia droga? W Polsce są dobre przykłady na to, że przedsiębiorstwa społeczne mogą być odpowiedzią na bolączki opieki medycznej.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Przedsiębiorstwa społeczne: gdy prywatna i publiczna służba zdrowia zawodzi

PODZIEL SIĘ


Autor: Krzysztof Cibor, ekonomiaspoleczna.pl

23 kwi 2013 14:38


Jeszcze jakiś czas temu, zamożniejsza część społeczeństwa mogła podpierać się prywatnymi wizytami, jednak bolączki publicznych przychodni stają się coraz częściej udziałem prywatnych klinik. Na które zresztą stać niewielką liczbę osób. Czy odpowiedzią może być przedsiębiorczość społeczna?

Prywatne-publiczne: fałszywa alternatywa

Piotr Frączak, na łamach portalu Ekonomiaspoleczna.pl napisał jakiś czas temu: „W ogólnym przekonaniu w służbie zdrowia nic się nie da zrobić, bo albo zostanie po staremu, albo będziemy mieli sprywatyzowane szpitale (...). Czy możliwe są inne rozwiązania? (...) Jestem przekonany, że reformy można zacząć już od dziś, od dołu, „mocą oddolnej solidarności".

Na czym ta oddolna solidarność polega można przekonać się między innymi w Inowrocławiu, gdzie z powodzeniem od kilkunastu lat funkcjonuje Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Flandria. Stowarzyszenie założyła w 1997 roku Ineza Skrzypiec-Sikorska, wówczas ordynator oddziału intensywnej terapii szpitala w Inowrocławiu i przewodnicząca komisji zdrowia w radzie miejskiej.

Znając od podszewki bolączki służby zdrowia w niewielkim mieście na Kujawach ze zdziwieniem odkryła, podczas wizyty w Belgii doskonale funkcjonujący system samopomocowy. W Belgii nie ma państwowego funduszu zdrowia, takiego jak NFZ. Systemem obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych zarządza kilka konkurujących ze sobą stowarzyszeń, których członkami są pacjenci.

Flandria powstała z pomocą flamandzkiej Federacji Chrześcijańskich Kas Chorych. Założyciele nie chcieli budować nowego systemu opieki zdrowotnej, czy konkurować z publiczną służbą zdrowia. Najważniejsze zadanie, jakie sobie postawili to uzupełnienie niewydolnego rynku usług medycznych. Dzięki działalności stowarzyszenia zwiększyła się dostępność do specjalistów i skróciły kolejki.

Wśród najlepszych przedsiębiorstw społecznych!

Na pierwszy ogień poszedł sklep medyczny dla niepełnosprawnych. Sieć takich sklepów pani Ineza oglądała w Niemczech. To - jak opowiadała Konradowi Malcowi w tekście dla „Nowego Obywatela" - pozwoliło jej zrozumieć, że polscy niepełnosprawni nie mają warunków, żeby wyjść na ulice, a jedną z poważniejszych przeszkód jest brak specjalistycznego sprzętu.

Członkowie stowarzyszenia na nierefundowane z NFZ sprzęty (a takich wbrew pozorom trochę jest i to często tych niezbędnych) otrzymują 10 proc. zniżki. To dość sporo, jeśli weźmiemy pod uwagę ceny sprzętu.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA