Pracownicy szpitala w Sandomierzu chcą podwyżek

Podwyżki pensji dla najmniej zarabiających pracowników szpitala w Sandomierzu (Świętokrzyskie) oraz wypłaty premii domagają się przedstawiciele czterech związków zawodowych działających w lecznicy. W czwartek organizują pikietę miejscowego starostwa.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Pracownicy szpitala w Sandomierzu chcą podwyżek

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

13 sty 2015 17:18


W październiku ub. r. w spór zbiorowy z dyrekcją sandomierskiego Szpitala Specjalistycznego św. Ducha weszły: NSZZ "Solidarność", Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, Związek Zawodowy Techników Radiologii i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych.

Związkowcy postulują, aby od 2015 r. o 200 zł wzrosła pensja zasadnicza pracowników zarabiających mniej niż 3 tys. zł netto miesięcznie. Chcą także premii z tytułu uzyskania w ub. r. przez szpital akredytacji w zakresie zapewnienia wysokiej jakości świadczeń - po 500 zł dla "białego personelu" i 300 zł dla pozostałych pracowników.

Jak powiedziała we wtorek PAP przewodnicząca NSZZ "Solidarność" w lecznicy Anna Glibowska, w ciągu ostatnich sześciu lat pracownicy otrzymali jedną podwyżkę - było to średnio 80 zł na osobę. "Za 2013 r. szpital osiągnął dodatni wynik finansowy - ok. 2 mln zł, więc postulaty i propozycja podwyżek, z jaką już w kwietniu 2014 r. wyszliśmy do dyrekcji, nie była nieprzemyślanym działaniem ze strony związków" - oceniła.

Czytaj też: Pielęgniarki masowo emigrują z Polski. Kto je zastąpi?

Jak wyjaśniała, obecnie pielęgniarka z 20-letnim stażem pracy otrzymuje w sandomierskim szpitalu 2,2 tys. zł pensji zasadniczej, a salowe i personel techniczny - pensję minimalną.

"Rozumiemy, że dyrekcja nie ma pieniędzy, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie daje ich więcej w kontrakcie. Mając na uwadze dobro naszego szpitala, by nie trzeba było go prywatyzować, a pracownicy nie utracili pracy, wystąpiliśmy z taką minimalna kwotą podwyżki, do negocjacji. Dyrektor z nami nie rozmawiał, za każdym razem proponował +zero+ w kwestii podwyżek" - mówiła Glibowska.

Związkowcy - podobnie jak dyrekcja lecznicy - liczą na pomoc niezależnego mediatora w sporze.

Jak powiedział PAP wicedyrektor szpitala Artur Krop, zwrócono się do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej o powołanie mediatora w konflikcie - na razie nie jest znany termin jego przyjazdu.

"Obecnie spełnienie żądań płacowych jest bardzo ryzykowne pod kątem zabezpieczenia możliwości właściwego leczenia pacjentów. Cały czas jest szansa na kompromis. Bardzo nam zależy na dobrej współpracy ze związkami zawodowymi, ale przede wszystkim myślimy o dobru pacjenta" - podkreślił Krop.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA