Pracodawca płaci za pracę, a nie za przerwy na papierosa. Oto jak firmy walczą z nałogowcami

Przerwy na papierosa zajmują pracownikowi średnio 40 minut z ośmiogodzinnego dnia pracy. W skali roku oznacza to blisko 20 dni pracy „puszczonych z dymem”. Straty finansowe wynikające z zatrudnienia jednego palacza mogą zatem sięgać nawet do kilku tysięcy złotych rocznie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Pracodawca płaci za pracę, a nie za przerwy na papierosa. Oto jak firmy walczą z nałogowcami

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

11 lip 2014 9:23


– Dla przykładu, godzina pracy osoby zarabiającej 2 tys. zł netto to 12,50 zł. Załóżmy, że wychodzi na papierosa pięć razy dziennie, na 10 minut, czyli 50 minut każdego dnia nie pracuje, co daje kwotę 10,42. Miesięcznie jest to już 208,40 zł, a rocznie 2500,80 zł. Łatwo policzyć, jakie są koszty, jeśli takich pracowników jest 10 czy 100 – mówi Leszek Zając z firmy Alan Systems, produkującej komputerowe systemy analizy czasu pracy.

To, że pracownika nie ma przy biurku, kiedy pali, nie jest jedynym problemem. Nałogowi palacze mają bowiem również problemy z koncentracją, wykazują wyższy poziom stresu, są mniej zdyscyplinowani. Ponadto obecność osób palących na terenie przedsiębiorstwa może przyczyniać się również do konfliktów między palącymi i niepalącymi. Prawdopodbnie dlatego większość Polaków popiera zakaz palenia w miejscu pracy.

Coraz częściej również pracodawcy włączają się do walki z tym problemem, a ich pobudki i sposoby walki z nałogiem pracowników są różne.

– Właściciel firmy był nałogowym palaczem. Przeszedł poważną operację płuc – mówi Małgorzata Jaromska, szefowa kadr w firmie Promotech. – Teraz stara się zachęcić innych do zerwania z nałogiem i promuje tę myśl w naszym zakładzie – dodaje.

Jak? Płacąc pracownikom za niepalenie. Ci z załogi, którzy zadeklarowali, że całkowicie zrywają z nałogiem, dostają co miesiąc dodatek do wynagrodzenia w wysokości 100 zł.

Pozostali po 20 zł miesięcznie, ale są zobligowani do powstrzymywania się od palenia w czasie pracy. Na dymek mogą sobie pozwolić tylko podczas piętnastominutowej przerwy. Ci, którzy w ogóle nie zamierzają rozstawać się z nałogiem, nie dostają nic.

Tak dobrze nie jest w mazowieckim urzędzie marszałkowskim. Urzędnicy dostali ultimatum: albo odpracowują czas spędzony na dymku, albo dostają niższe wynagrodzenie.

– Pracodawca ma płacić za pracę, a nie przerwy w pracy na papierosa. Takiej sytuacji tolerować nie można, zwłaszcza że urząd utrzymuje się ze środków publicznych. Nie widzimy potrzeby, aby podatnicy płacili za czas, w którym urzędnicy wychodzą zapalić – mówi Waldemar Kuliński, sekretarz województwa i dyrektor Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

4 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Ania 2014-08-26 12:58:30

Najlepszym skutecznym sposobem rzucenia palenia jest terapia laserowa. Ja spróbowałam z niemiecką terapią Facilitas. Zabieg trwa 90 minut i jest skuteczny. Już nie palę i czuję się świetnie. Zabieg robiłam w Warszawie, Facilitas Healthcare Poland, tel. 22 720 40 20 20

tesconiewolnica 2014-07-13 23:30:46

kodeks pracy mowi o przerwie dla pracownika przy dniowce conajmniej 6godzin- w tesco nie jest mozliwe bieganie na papierosa co godzine, bo przerwa jest 15kodeksowe i 15 pracownika-toaleta posilek,ewentualnie papieros,Mozna podzielic na 2,ale za zgoda kierownika. Większosc spoleczenstwa nadal zyje w innym kraju.

podpisałem 2014-07-11 23:06:15

Problem w tym, że pracodawcy nie płacą za pracę. Płacą tylko tyle, ile muszą.