Pożądają pracy jak seksu albo alkoholu. Mieli święto

12 sierpnia obchodziliśmy dzień pracoholika. Jak wynika z badań CBOS, już co dziesiąty Polak boryka się z obsesyjną potrzebą pracy. Z tego trzeba się leczyć.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Pożądają pracy jak seksu albo alkoholu. Mieli święto

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

12 sie 2014 6:00


– Pracoholicy zostali najprawdopodobniej wymyśleni na Zachodzie, nie u nas. Zabytek piśmiennictwa naszego najdawniejszego („Satyra na leniwych chłopów” z XV w.) poświadcza, że chłop pańszczyźniany pracoholikiem raczej nie był, a pan, dla którego praca była wręcz hańbą, jeszcze lenistwo swego chłopa obśmiewał. I tak aż do komunizmu – mówi dr Jacek Buczny, psycholog SWPS Sopot.

Czytaj też: Z komputerem w toalecie, czyli pracoholicy w metropoliach

– Komuniści chłopa przerobili na przodownika pracy – byt z kolei obśmiany przez lud. Dopiero korporacje i wyścig szczurów tworzą u nas na serio pracoholizm, gdy liderzy bez dystansu i umiaru mówią i działają na wzór kanibali, a łowcy głów wyławiają kandydatów na ofiarnych pracowników wśród zasobów ludzkich – dodaje.

Jego zdaniem pracoholik jest kolegą alko- i seksoholika. Chwilowy brak pracy, wyznaczony snem lub przerwą, może prowadzić u pracoholika do powstania symptomów odstawiennych. Wiążą się one z nieprzyjemnymi stanami emocjonalnymi (np. lękiem), możliwymi do zniwelowania wyłącznie przez pracę.

Czytaj też: Jest pan pracoholikiem? - Ależ skąd – odpowiada kadra zarządzająca w średnich i dużych firmach w Polsce

– Taki przebieg procesów wyznacza pętlę pracoholizmu: od neurotycznego (destruktywnego) perfekcjonizmu wynikającego z niestabilnej (kruchej) samooceny, poprzez obsesyjno-kompulsywne pożądanie pracy, do pozytywnych wzmocnień poczucia wartości i redukcji emocji negatywnych i symptomów odstawiennych – mówi Buczny. – Jeśli ktoś nie potrafi wypoczywać i źle się czuje w czasie wolnym, po godzinach pracy czy na urlopie, powinien się leczyć – podkreśla.

Czytaj też: Pracoholizm nie ma nic wspólnego z liczbą godzin spędzonych za biurkiem

Również gdy zatracamy swoje życie prywatne i towarzyskie na rzecz pracy, to mamy do czynienia z chorobą. – Znam przypadki, gdy pracownicy dużych firm konsultingowych nie opuszczali miejsca pracy nawet w nocy. Przynieśli do firmy materace, które służyły im do spania – wspomina Krzysztof Olszewski z Grafton Recruitment Polska.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA