Pielęgniarki domagają się 1500 zł podwyżki. MZ proponuje docelowo 600 zł

Plany finansowe NFZ są uzależnione od sytuacji finansowej państwa i obecnie pozwalają na średni wzrost wynagrodzeń pielęgniarek o 600 zł brutto.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Pielęgniarki domagają się 1500 zł podwyżki. MZ proponuje docelowo 600 zł

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

4 sie 2015 21:45


W poniedziałek (3 sierpnia) Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych złożył propozycję porozumienia z resortem zdrowia. Związek poinformował, że zgodnie z tą propozycją resort zdrowia i NFZ mieliby zagwarantować wzrost wynagrodzenia zasadniczego co roku o 500 zł przez kolejne 3 lata.

Dargiewicz podkreśliła, że podwyżki mają pomóc powstrzymać emigrację zawodową pielęgniarek i zachęcić młode osoby do podejmowania pracy w tym zawodzie. Dodała, że głównym problemem jest brak zabezpieczenia społeczeństwa, jeśli chodzi o usługi pielęgniarskie.

Pielęgniarki chcą więcej

Dargiewicz podkreśliła, że pielęgniarki nie zgadzają się na dotychczasową propozycję resortu zdrowia, zgodnie z którą miałyby otrzymać średnio 300 zł brutto podwyżki od września, przy czym decyzję o podziale tych środków pomiędzy pielęgniarkami mieliby podejmować dyrektorzy podmiotów leczniczych.

Czytaj też: Pielęgniarki nadal walczą o podwyżki. Będzie kolejne białe miasteczko?

Sekretarz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Joanna Walewander w rozmowie z PAP powiedziała, że propozycje podwyżek wynagrodzeń muszą dotyczyć wszystkich pielęgniarek i położnych.

Przypomniała, że pielęgniarki domagają się także wpisania ich w system świadczeń zamawianych przez NFZ i określenia wskaźnika zatrudnienia ich grupy zawodowej. "Będziemy dążyć, żeby zapisy wynagrodzeń znalazły umocowania w ustawie o zawodach pielęgniarki i położnej" - podkreśliła.

W Polsce zabraknie pielęgniarek?

"Wieloletnie zaniedbania doprowadziły do tego, że stanęliśmy w tej chwili przed bardzo dramatyczną sytuacją. (...) Ubytek 54 tys. pielęgniarek i położnych przez najbliższe pięć lat pozostawi niedobór taki, że będzie co najmniej jedna trzecia polskich szpitali będzie musiała być zamknięta. I to się stanie, ponieważ nie ma możliwości przygotowania w tak krótkim czasie kolejnych co najmniej 30 tys. kadr pielęgniarek i położnych" - dodała Walewander.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA